Bądź na bieżąco

Felietony

Awantura o kasę

Opublikowano

dnia

logo nhl

Kolejny sezon NHL miał wystartować 1 stycznia 2021 roku. Nasza ukochana liga po covidowych perturbacjach miała w końcu wrócić do gry we względnie normalnej formie. Mówiło się nawet o tym, że uda się rozegrać pełen sezon złożony z 82 meczy. Kluczowym jednak zwrotem jest tutaj „sezon miał wystartować”. Na tą chwilę bowiem nadal mamy więcej niewiadomych niż potwierdzonych faktów, a do tego między NHL a związkiem zawodowym hokeistów (NHLPA) trwa awantura o kasę. Także Panie i Panowie, start 1 stycznia możemy chyba wszyscy już włożyć między bajki. No chyba, że jakimś cudem się dogadają. Ale po kolei…

Miłe złego początki

Wiosną, kiedy liga stanęła, a pandemia koronawirusa rozkręcała się na dobre, NHLPA oraz NHL jak nigdy dotąd szły ramię w ramię, by znaleźć rozwiązanie i dokończyć sezon. Wszyscy komentatorzy podkreślali, że nigdy oba te podmioty nie były tak zgodne i tak zdeterminowane, by walczyć o swój, nomen omen, wspólny interes.

Jak wszyscy wiemy, udało się dokończyć sezon i play-offs w bańkach w Toronto i Edmonton, co jak na te trudne czasy było niemałym osiągnięciem. Mimo pewnych zgrzytów (o których przeczytacie tutaj), bańki były bezpieczne i nie zanotowano w nich ani jednego zakażenia COVID-19.

Co więcej, wiosną przedłużono również obecną umowę CBA do końca sezonu 2025/26, a negocjacje w tym temacie przebiegły nad wyraz sprawnie. Żadna ze stron nie miała odwagi, by się wychylić w tym momencie z jakimiś dziwnymi żądaniami, tak więc poszło szybko, zgodnie i bez większych komplikacji. Dodatkowo zawodnicy zgodzili się na redukcję zarobków o 10%, z escrow* na poziomie 20%, które miało bardzo pójść w dół w następnych latach.


*escrow – wyjaśniając mniej zorientowanym w zawiłościach finansowych ligi, escrow to kwota depozytu, będąca pewnym procentem wynagrodzenia zawodników zatrzymywanym przez ligę, aż do momentu kiedy będzie znany pełny przychód ligi za dany rok. Zawodnicy otrzymują później całość lub część depozytu, w zależności od faktycznego przychodu NHL. W tym przypadku zamrożono 10% zarobków.


Wydawało się, że wszyscy z osiągniętych kompromisów i rozwiązań są zadowoleni. Aż do teraz.

Oszukani??

Władze NHL na spotkaniach z NHLPA, które odbyły się online w zeszłym tygodniu, poprosiły o renegocjację umowy i warunków finansowych, które zostały zatwierdzone ledwie 4 miesiące wcześniej… Powód? Liga i właściciele drużyn odczuwają skutki pandemii o wiele mocniej, niżby się tego spodziewali.

Co zaproponowała zawodnikom liga, że anonimowo mówią, że czują się lekko mówiąc, zdradzeni??

Propozycje były dwie:

  • Redukcja zarobków o 20%, z kwotą depozytu escrow na poziomie 25%
  • Redukcja zarobków w sumie o 26%, z zamrożoną kwotą depozytu escrow aż do 4 lub 6 roku obowiązywania obecnej umowy CBA.

Jak więc widać, zarobki zawodników miałyby być w tym roku uszczuplone o wiele większe kwoty, niż wynika to z wiosennej umowy. Zaznaczyć jednak należy, że ta redukcja zarobków o 20% lub 26%, tak samo jak wcześniejsze uzgodnione i zaakceptowane 10%, to nie jest kwota, która im przepadnie. Zawodnicy te pieniądze otrzymają. Wszystkie odroczone kwoty mają być spłacone w trzech, nieoprocentowanych ratach w październiku 2022, 2023 i 2024.

Ale zawodnikom takie postawienie sprawy się nie podoba. Nie chcą odkładać większych niż zakładano części wypłat na przyszłość. Chcą otrzymać to co im się należy tu i teraz. W związku z tym mamy impas, który być może w znacznym stopniu wpłynie na wygląd kolejnego sezonu. Pesymiści mówią nawet, że skoro NHL i NHLPA znów kłócą się o kasę, to rozgrywki sezonu 2020/2021 mogą się nawet nie odbyć.

Osobiście uważam, że nie ma takiej opcji. Jednakże obie strony muszą mocno przemyśleć swoje stanowiska. NHLPA i wszyscy zawodnicy muszą zrozumieć, że liga i właściciele drużyn są w naprawdę bardzo ciężkiej sytuacji. Ci przecież nie zarabiają na biletach, nie mają przychodów z dnia meczowego od marca. Jak rozgrywki ruszą, to przecież i tak będą odbywać się przy pustych lub prawie pustych trybunach. Pieniędzy, a przynajmniej dużych, znów jak nie było, tak nie będzie.

Zawodnicy muszą także zrozumieć, że te odłożone pieniądze im nie przepadną. Wszystko zostanie im wypłacone, co do centa, tylko nieco później. Jeśli będą się upierać przy swoim, istnieje spora szansa, że te pieniądze po prostu stracą.

W tym momencie najważniejsze jest, by sezon ruszył. Bo liga jako marka, kluby jako marki muszą przetrwać. Celem przyszłego sezonu jest utrzymanie całego biznesu przy życiu, a nie zarobienie ogromnych pieniędzy, bo tych, dopóki sytuacja nie wróci do normy, po prostu nie będzie.

Czy wychodzenie z propozycjami finansowych ustępstw przez ligę jest OK? Ciężko jednoznacznie to ocenić. Bo to jest takie trochę proszenie zawodników o pomoc. Obniżcie swoje pensie i ratujcie ligę! Z jednej strony mogą czuć się zdenerwowani, zawiedzeni ale kurczę, takie mamy teraz realia. To o co liga prosi nie jest w żaden sposób głupie czy niesprawiedliwe. To po przekalkulowaniu wszystkiego próba o to, by wspólnie przejść przez ten ciężki ekonomicznie czas.

Z boku to może faktycznie wyglądać słabo. Kiedy zwykli ludzie mocno odczuwają skutki pandemii, utracili swoje przychody, bogaci biją się o kasę. I to całkiem niemałą. Zanim jednak ocenimy i powiemy: „ale to NHL złe, znów chce zabrać pieniądze zawodników”, albo „ale ci zawodnicy zachłanni” trzeba powiedzieć sobie jasno: obie strony mają swoje racje. Zawodnicy chcą zobaczyć swoje pieniądze, które im się należą, NHL i kluby chcą przetrwać.

Ja osobiście uważam, że zawodnicy mimo wszystko powinni pójść na ustępstwa. Oni sobie bez problemu kilka miesięcy jeszcze poradzą, ale głupio by było, jakby z powodu zacietrzewienia i stania okoniem do wszystkich propozycji, jakiś klub miałby zbankrutować, prawda?

Obyśmy niebawem byli świadkami porozumienia. Bo obecnie to jest walka o Ligę, jej przyszłość i wygląd. Obie strony muszą po raz kolejny pójść na kompromisy. Od tego zależy ich być albo nie być oraz pieniądze. Im szybciej ten kompromis powstanie, tym lepiej dla wszystkich. Mam ciche przeczucie, że to kwestia maksymalnie dwóch tygodni. Zapewne nie będą to warunki, jakich oczekuje liga, i na bank zawodnicy będą chcieli dodatkowych bonusów w zamian, ale górę weźmie jednak rozsądek. Obie strony mają za dużo do stracenia i nikt nie może sobie pozwolić na rok przerwy. Taki to już biznes…

Czytaj dalej

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.