Bądź na bieżąco

Felietony

Braden Holtby na wyjściu z Capitals.

Opublikowano

dnia

Braden Holtby 2018-04-29 1

Zarówno fani jak i władze każdej sportowej drużyny zawsze muszą liczyć się z tym, że kiedyś ich ulubieni zawodnicy odejdą. W Pittsburgu pewnego dnia karierę zakończy Sidney Crosby, w Waszyngtonie Ovechkin. Ba, wszyscy uwielbiamy Jaromira Jagra, którego nadal od czasu do czasu można oglądać w Czechach i jak ostatecznie zawiesi łyżwy na kołku, definitywnie skończy się pewna era. Przynajmniej w czeskim hokeju.

Są też zawodnicy, których odejście z drużyny będzie wymuszone kończący się kontraktem. Jednym z takich hokeistów jest postać niezwykle ważna dla Washington Capitals. Bez niego prawdopodobnie Stołeczni nie zdobyliby Pucharu Stanleya w 2018 roku. Panie i Panowie, być może byliśmy niedawno świadkami ostatniego meczu Bradena Holtbiego w barwach Waszyngtonu.

Odejście Holtbiego to fakt, na który fani drużyny Capitals chyba nie są gotowi i będzie im ciężko przełknąć tą pigułkę. Kanadyjczyk spędził w Waszyngtonie całą swoją dotychczasową karierę w NHL. Równe 10 sezonów, cała dekada. Szmat czasu, prawda? Szczerze Wam się przyznam, że przez długi czas uważałem, że Holtby będzie jednym z wymierającego gatunku tzw. „franchise players” (zawodnik, który spędzi w danej drużynie całą karierę). Ale wszystko wskazuje na to, że ten scenariusz się nie ziści.

Statystyki Bradena Holtbiego:

Wydaje się, że od jakiegoś czasu coś na linii Holtby-Capitals nie grało. Ma dopiero 31 lat, co jest całkiem przyzwoitym jak na bramkarza wiekiem. Z powodzeniem może pograć na wysokim poziomie jeszcze kilka ładnych lat. Jednakże w tym sezonie Kanadyjczyk notował gorsze występy, w rezultacie czego w Waszyngtonie coraz odważniej zaczęto spoglądać na Ilyę Samsonova. Młody Rosjanin z Magnitogorska w efekcie dostał całkiem sporo szans na pokazanie się. Te niepozorne znaki mogły znaczyć jedno – władze drużyny z Menadżerem Brianem MacLellanem chcą czegoś nowego. I na pewno, a może przede wszystkim, chcą obniżyć wydatki na kontrakty.

Ostatni kontrakt Holtbiego do najmniejszych nie należał. Bramkarz w ciągu ostatnich 5 lat zarabiał średnio 6,1 mln dolarów rocznie. Ale powiedzmy sobie szczerze – zasługiwał na takie pieniądze. Jego nowa umowa z pewnością nie byłaby niższa, a jeśli już, to nieznacznie. I być może właśnie to jest głównym powodem, dla którego w tym sezonie zaczęto szykować Samsonova na bramkarza #1. Wygrywa znów biznes, co poświadczył MacLellan w swoich wypowiedziach:

„Rozmawialiśmy z Holtbym i jego agentami przez cały rok. Badaliśmy teren na początku sezonu, w jego trakcie, pod koniec. Pozostawaliśmy w kontakcie chcąc sprawdzić, czy jest szansa na nowe porozumienie. Ciężko jednak byłoby pogodzić jego wymagania finansowe z płaską czapką płac. Zobaczymy co pokaże wolny rynek. Sami wiecie, że wszystko się może zdarzyć.”

A teraz tłumaczenie: „albo Holtby przyjmie ofertę niskiego kontraktu i role zmiennika, albo może spadać”.

I tyle. Mimo, że boli i słabo to wygląda, biznes to biznes. Kilka dni temu fakt, iż Holtby wytestuje rynek potwierdził również Tarik El-Bashir, związany z Capitals dziennikarz The Ahtletic:

Nie ma tego złego….

Dochodzę jednak do wniosku, że scenariusz sportowego rozwodu to dobre wyjście dla obu stron. Po pierwsze: Holtby mimo słabszego roku, to wciąż topowy bramkarz, którego z pewnością większość z nas chciałaby mieć w drużynie. Po drugie: powinien dostać taki kontrakt, na jaki zasługuje i jakiego chce. Nie tylko za zasługi. Po trzecie: 31 lat to nie czas, by zostać zmiennikiem dla bramkarza tej rangi. Holtby to #1 i nikt o zdrowych zmysłach nie powinien trzymać go przez większość sezonu na ławce.

Dlaczego to także dobra, mimo, że gorzka, decyzja dla Caps? Chcąc nie chcąc w drużynie powoli czas myśleć o przebudowie. Im wcześniej się rozpocznie, tym lepiej. W zespole jest wielu starszych zawodników, którym zegar coraz głośniej tyka. Trzeba powoli szukać zastępstw, by nie stać się drugimi Detroit Red Wings.

Nowe otoczenie, nowi ludzie, świeży start i czysta karta to czasem magiczna mieszanka. Jestem przekonany, że Holtby, jeśli wybierze odpowiednią, mocną drużynę, odżyje i będzie nas zachwycać swoją grą jeszcze bardzo długo.

Gdzie Holtby może trafić?? Co prawda wszelkie plotki pewnie można włożyć między bajki, ale pojawiło się już kilka nazw drużyn, które mogą być zainteresowane jego usługami. Oto bowiem San Jose Sharks nie są zadowoleni z Jones’a. Carolina Hurricanes również mają problemy w obsadzie bramki. W Colorado Joe Sakic zarzeka się, że zostaje przy Grubauerze i Francouzie, to może to być zasłona dymna. Grubauer ma bowiem problemy z kontuzjami, Francouz z kolei chyba nigdy nie wyrośnie na bramkarza, który dźwignie presję w Play-Offs. Jednakże równie dobrze mógłbym poprosić Was o podanie szklanej kuli…

Jedno jest pewne – gdziekolwiek nie trafi, w Waszyngtonie Holtby jest już legendą. I pozostanie nią na długo.

Użyte zdjęcie: Michael Miller / CC BY-SA

Czytaj dalej

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.