Bądź na bieżąco

Felietony

Drogie NHL – nie tędy droga!

Opublikowano

dnia

logo nhl

Powiem szczerze, że dawno nie byłem tak wpieniony na NHL jak dzisiejszej nocy po tym, co zdarzyło się na koniec meczu Colorado AvalancheVancouver Canucks. Zanim przejdę do sedna, zaznaczę, że byłbym tak samo wkurzony gdyby to się zdarzyło w każdym innym meczu. Czy dotyczyłoby to Detroit Red Wings, Pittsburgh Penguins czy nawet Sidneya Crosbiego, coś takiego po prostu nie może mieć miejsca.

Ale po kolei. Na 3 minuty przed końcem meczu Avalanche prowadzili z Canucks 4:2. Gospodarze ściągnęli bramkarza, grali w 6 na 5 i przycisnęli Avs w ich tercji obronnej. Wówczas to młody Elias Petterson oddaje strzał na bramkę gości. Na lodzie był Matt Calvert. A ten jak to ma w zwyczaju, a raczej we krwi, w tańcu się nie babra i ruszył do zablokowania tego strzału. Pech chciał, że krążek trafił go w bok głowy, w okolice skroni. Calvert natychmiast upadł, zaczął krwawić z okolic ucha… a sędziowie nic! Zero reakcji! W całej akcji dodatkowo Avs stracili gola… Zobaczcie sami:

Niech mi ktoś teraz powie, czy to było normalne zachowanie ze strony sędziów? Owszem, Oficjalne Zasady NHL mówią, że w momencie kiedy kontuzjowany jest jakiś zawodnik, grę można przerwać wtedy, kiedy krążek przejmie jego drużyna. Ale te same zasady mówią, że grę należy przerwać również w momencie, kiedy istnieje podejrzenie poważnej kontuzji.

Wobec tego pytam się, czy Calvertowi musiałoby w tej sytuacji urwać głowę, żeby grę zatrzymać? Miejmy jasność: sędziów na lodzie jest czerech, przynajmniej jeden z nich MUSIAŁ widzieć, że Calvert blokując strzał dostał krążkiem w głowę. Dodatkowo sam zawodnik nie mógł podnieść się z lodu. Próbował, ale upadł ponownie! Czy to było za mało? A jakże. Żeby tego było mało, zawodnicy Avalanche krzyczeli do sędziów, że z Calvertem jest coś nie tak. Nawet sam Petterson widział co się stało i co widać na filmie powyżej,  spoglądał ciągle na leżącego napastnika Avalanche.

Kuriozalne w tym wszystkim jest też to, że ta sytuacja doprowadziła do strzelenia przez Canucks gola. Autentycznie, w takiej sytuacji jedyne o czym się myśli to leżący na lodzie i krwawiący kolega, a nie bronienie ataków przeciwnika. Frustrację widać aż nadto.

Czy można mieć tu pretensje do zawodników Canucks? Szczerze mówiąc, osobiście trochę mam. Powinni zachować się nieco lepiej. Gość leży na lodzi, a oni sobie rozgrywają krążek jakby nigdy nic. Widzą, że przeciwnik nie ma ochoty na kontynuację gry. Widząc leżącego i krwawiącego gościa na lodzie, po prostu grę przerywasz!

Największe pretensje można mieć tu jednak do sędziów, którzy bezmyślnie trzymali się zasad. Autentycznie, wykazali się całkowitym debilizmem, że nie przerwali tej akcji. Pal licho tego gola, tu się rozchodzi o zdrowie i życie zawodnika! Wszem i wobec liga krzyczy, że trzeba chronić zawodników, nie dopuszczać do sytuacji zagrażającej zdrowiu hokeistów. NHL rozdaje zawieszenia za zagrania na głowę, a tutaj sędziowie nie zatrzymują gry, kiedy ktoś oberwał krążkiem centralnie w głowę! Czy to nie jest hipokryzja???

Swojej złości po meczu nie kryli zawodnicy Avs ( btw. Canucks za chwilę wyrównali zupełnie niezasłużenie na 4-4. Sprawiedliwość w dogrywce szybko odebrał MacKinnon, dając zwycięstwo gościom z Denver). Najbardziej nie owijał w bawełnę Eric Johnson. Poniżej jego wypowiedź bez cenzury:

„To jest jakiś pierdolony żart i mówiłem o tym już ostatnio. Mówicie, że chcecie chronić zawodnika? Przecież on w domu ma rodzinę! A on tam leżał na lodzie, krwawił z głowy a oni nie użyli tego pieprzonego gwizdka?? To jest po prostu żart. Całkowity żart i powinni się wstydzić za siebie. Co jeśli on na tym lodzie po prostu by umarł? I to wszystko tylko po to, żeby akcja ofensywna mogła się toczyć? Naprawdę, żart. Jeśli to byłby zawodnik drużyny przeciwnej, tak samo oczekiwałbym zatrzymania gry”.

Cóż, ma rację. Tym bardziej, że jest to druga taka sytuacja w ostatnim czasie w Avalanche. Niecałe dwa tygodnie temu, Avs grali u siebie z Predators. Wtedy również nie zatrzymano gry, kiedy w twarz dostał Zadorov i również zalał się krwią. Efekt? Gol dla przeciwnika, a Big Z doznał złamania szczęki, którą zoperowano dzień później….

NHL musi uderzyć się w pierś. Nie pierwszy raz sędziowie kierując się czasem bzdurnymi przepisami wyłączają myślenie i podejmują durnowate decyzje. Nie bójmy się powiedzieć tego głośno, w tej lidze część zasad kupy się nie trzyma, a liga wykazuje się czystą hipokryzją. Ta sytuacja jest tego doskonałym przykładem.

Mam nadzieję, że to zajście naprawdę przyczyni się do zmiany reguł dotyczących zatrzymania gry. Nie mówię, że mecz należy przerywać w każdym momencie, kiedy ktoś chwilę dłużej nie wstaje, bo zdarzają się symulacje. Ale jeśli zawodnik leży, nie wstaje i krwawi po zagraniu kijem, łokciem, czy oberwaniem krążkiem w głowę, to wówczas powinno się grę bezwzględnie zatrzymać. Z każdą inną kontuzją wszyscy są w stanie sobie poradzić. Kontuzje głowy bywają nieodwracalne. Także tragiczne w skutkach.

Drogie NHL, tak jak bardzo Cię uwielbiam, tak pójdź po rozum do głowy.  Czas na zmianę zasad!

Czytaj dalej
Kliknij aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.