Bądź na bieżąco

Felietony

Impas w NHL trwa. Końca farsy nie widać…

Opublikowano

dnia

Niestety, jeśli chodzi o NHL, nadal nie wiemy na czym stoimy. Kiedy nowy sezon ruszy? Kiedy zawodnicy stawią się na obozy treningowe? Czy następny sezon w ogóle się odbędzie? Weź szklaną kulę i sprawdź, bo wszyscy, zarówno ja, Ty, zawodnicy, dziennikarze i władze ligi wiedzą to samo. Czyli jedno, wielkie NIC. Ale przejdźmy do rzeczy…

Po dwóch tygodniach medialnej ciszy i generalnie nie rozmawiania ze sobą, Gary Bettman, komisarz NHL i Don Fehr, szef NHLPA (zawodowego związku hokeistów) wrócili do dyskusji. W ciągu ostatnich kilku dni spotkali się co najmniej trzy razy, by omówić aktualną sytuację między ligą, a zawodnikami.

Co wiemy na pewno?

  • Obie strony są zdeterminowane, by rozegrać ten sezon.
  • Obie strony chcą wrócić do gry jak najszybciej i wierzą (lol) w start w styczniu.

I w zasadzie to chyba wszystko, jeśli chodzi o pewniaki. Jednakże ostatnie 24 godziny obfitowały w dość niepokojące doniesienia z obu stron. Jak podaje Allan Walsh, działacz  sportowy i dyrektor współzarządzający Agencją OCTAGON (reprezentują interesy wielu topowych zawodników), właściciele drużyn grożą anulowaniem sezonu.

„NHL delikatnie sugeruje, że jeśli jakakolwiek ugoda finansowa z NHLPA nie zostanie osiągnięta, to może powołać się na wpływ siły wyższej i anulować sezon 2020/2021”.

Przypomnę, przed wakacjami, zanim ruszył hokej w bańkach, zawodnicy zgodzili się odroczyć spory procent swoich zarobków na przyszłość i mieli otrzymać 72% ich wartości. Teraz padł pomysł, że może zrzekli by się nieco więcej… Jakieś kolejnych 300 mln u-es-de.

Czy grożenie anulowaniem sezonu to już szantaż? Trochę niestety tak to wygląda. Ale jeśli Liga sądzi, że może narzucić zawodnikom rezygnację z kolejnych procentów ich wypłat, to się grubo myli. Jak podaje Walsh, jeśli NHL anuluje sezon, gdy zawodnicy nie zgodzą się na rezygnację (odroczenie) kolejnych 300 mln $, to doprowadzą do LOKAUTU. A tego akurat NHL zrobić nie może, bo zabrania im tego artykuł 7.1 (b) obecnej umowy CBA (układ zbiorowy pracy), który brzmi:

„Ani Liga, ani żaden klub nie będą wymuszać ani angażować się w lokaut w czasie trwania tej umowy”

A umowa została przedłużona do końca sezonu 2025/2026. Prawnicy doradzający właścicielom klubów powinni przeczytać ją dokładnie raz jeszcze. Jeśli Liga i Kluby powołają się na klauzulę Siły Wyższej, strzelą sobie w stopę pociskiem z czołgu, bo narazi ich to na wielokrotnie większe straty, niż te spowodowane pandemią.

NHLPA i zawodnicy tymczasem twardo stoją przy swoim. Powieka im nie zadrżała nawet na sekundę. Nie przedstawili lidze żadnej kontroferty i wydaje się, że temat jakichkolwiek ustępstw dla nich nie istnieje. Nie zaproponowali nic, co mogłoby zmienić ustalenia Porozumień Czerwcowych.

NHL i Bettman z kolei odwracają kota ogonem. W ostatnich wypowiedziach dla mediów, regularnie wygwizdywany komisarz mówi:

„Aktualnie nie prowadzimy negocjacji i nie chcemy niczego renegocjować. Latem przyjęliśmy szereg założeń, które ze względu na sytuację nie mają już zastosowania. Cała ta sytuacja została niefortunnie i niedokładnie przedstawiona w mediach.”

Można tylko westchnąć i powiedzieć ech…. Bettman tłumaczył także, o co tak naprawdę Lidze chodziło. By nie zarzucać Was, drodzy czytelnicy, zbyt wieloma szczegółami, skrócę to do maksimum:

Obecna umowa między Ligą a zawodnikami stanowi, że ci drudzy mogą zarobić maksymalnie 50% przychodów całej NHL. Jeśli teraz liga nie zarabia i zapłaci zawodnikom pełne kontrakty (lub to co wynegocjowała w ramach Porozumienia Czerwcowego), to tak jakby ich „nadpłaci”. Przez to jak wygląda umowa, te nadpłacone pieniądze prędzej czy później do ligi wrócą w postaci escrow*.


*escrow – wyjaśniając mniej zorientowanym w zawiłościach finansowych ligi, escrow to kwota depozytu, będąca pewnym procentem wynagrodzenia zawodników zatrzymywanym przez ligę, aż do momentu kiedy będzie znany pełny przychód ligi za dany rok. Zawodnicy otrzymują później całość lub część depozytu, w zależności od faktycznego przychodu NHL. 


W przypadku nadpłacenia należących się przychodów zawodnikom teraz, część pieniędzy zablokowanych jako depozyt (escrow) w przyszłości, po prostu do zawodników nie wróci.

Obecnie sytuacja jest ciężka tak samo dla wszystkich, ale mimo wszystko najbardziej po tyłku dostają właściciele, których przychód z biletów i dnia meczowego wynosi okrągłe zero. I długo na kontach nic nie zobaczą. Dlatego też wg. Bettmana to nie jest renegocjacja umowy, a prośba o wzięcie pod uwagę nowych, zaistniałych na rynku okoliczności. Stąd też prośba o zdeponowanie kolejnych pieniędzy, które i tak prędzej czy później się wyrównają.

Komisarz kończy wypowiedź tak:

„Czeka nas sporo wyzwań i dyskutujemy jak im sprostać. Ale nie mówimy nikomu: musisz zrobić to, to i tamto. Staramy się znaleźć sposób, by móc dalej współpracować.”

Ja osobiście naprawdę wiem o co właścicielom klubów chodzi. Wydaje mi się także, że Bettman robi to co robi, bo musi. Bo niektórzy wypływowi właściciele drużyn patrzą mu na ręce wywierając na nim coraz większą presję. Ale nie oszukujmy się: mimo wszystko jednak jest to próba ingerencji w obowiązujące od czerwca porozumienie. Nawet jeśli wszystko finansowo będzie się zgadzać i wszyscy dostaną to, co im się zgodnie z umowami należy, głównym problemem jest termin uregulowania zaległości. Termin otrzymania pieniędzy z kontraktu.

Zawodnicy to rozumieją. Ale stoją przy swoim, bo umowy zawartej ledwie kilka miesięcy temu po prostu się nie zmienia.

Opcje są dwie:

  1. NHLPA twardo zostanie przy swoim, nie zgodzi się na żadne ustępstwa i jak w pokerze sprawdzi, czy NHL i właściciele blefują czy nie, grożąc odwołaniem sezonu. Wiedząc o katastrofalnych skutkach takiego postawienia sprawy Bettman wróci do właścicieli z informacją: „Próbowałem coś ugrać, nie udało się. Rozegrajmy ten sezon zgodnie z umową z czerwca”.
  2. NHLPA i zawodnicy nie chcąc stracić roku i pieniędzy, zgadzają się na pewne, mniejsze jednak ustępstwa w myśl zasady „wilk syty i owca cała”.

Ciężko przewidzieć jak ta sytuacja się zakończy. Naprawdę i jedni, i drudzy powinni pójść po rozum do głowy, bo sytuacja dla wszystkich staje się coraz bardziej frustrująca. Dla fanów najbardziej. Co jak co, ale stracić zainteresowanie hokejem w USA jest akurat bardzo, bardzo łatwo…

Ta czerwcowa zgodność między NHL i NHLPA była zbyt piękna, by była prawdziwa. Sezon prędzej czy później wystartuje, ale smród za obiema stronami będzie się ciągnął przez długi czas. Oby wszystko zdążyło się wywietrzyć zanim za 4 lata przyjdzie im negocjować kolejne porozumienie….

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.