Bądź na bieżąco

Felietony

Komentarz: Tuukka Rask odpuszcza Play-Offs.

Opublikowano

dnia

Jak już wszyscy wiemy, bramkarz Boston BruinsTukka Rask – postanowił opuścić hokejową „bańkę” w Toronto i udał się do domu. Widać było jak na dłoni, że głowę ma zupełnie gdzie indziej i hokej nie bardzo go aktualnie interesuje. W Bostonie mówią, że sytuację rozumieją. Ale czy aby na pewno?

Szok i niedowierzanie – taka była moja reakcja gdy na Twitterze gruchnęło, że Rask wraca do domu na własne życzenie. Fin oświadczył, że są obecnie dla niego „ważniejsze rzeczy w życiu niż hokej, i jest to rodzina”.

Jak się później okazało, w domu czeka na niego 3-miesięczna córka Livia, dwie nieco starsze dziewczynki  i żona. Również Menadżer Generalny Bruins, Don Sweeney, niejako w odpowiedzi na dość agresywne i pełne niezadowolenia wypowiedzi fanów, oświadczył, że drużyna wiedziała o rozterkach Raska już nieco wcześniej i jego decyzja nie była dla nich żadnym zaskoczeniem. Fin po prostu bardzo tęsknił za rodziną, co miało bezpośredni wpływ na jego postawę i skupienie w meczach jak i na treningach.

Sytuacja na Świecie jak wiadomo, jest ciężka. Mamy pandemię, a wielotygodniowa izolacja z dala od rodziny z pewnością negatywnie wpływa na wszystkich zawodników, szczególnie tych, którzy mają rodziny. Decyzja Raska, co chcę podkreślić, jest więc zrozumiała i Bruins nie mogli mu zabronić powrotu do rodziny. Wiele osób przyjmie to jako coś normalnego, ale część na pewno będzie miała problem ze zrozumieniem tej decyzji w pełni.

Ja osobiście mam mieszane uczucia. Już wyjaśniam dlaczego. Rask od samego początku wiedział na co się pisze. Wiedział, że czeka go długa rozłąka i może być mu ciężko, ale na początku mimo tego postanowił wrócić do gry i pojechać z drużyną do Toronto. Żeby tego było mało, Bruins byli najlepszą drużyną na Wschodzie na koniec skróconego przez pandemię sezonu. Ta drużyna ma realne szanse zajść daleko w Play-Offs. Oprócz tego, jak pewnie pamiętacie, Rask jest finalistą tegorocznej edycji Nagrody Veziny.

Fiński bramkarz jest także profesjonalistą i zawodowcem zarabiającym niemałe pieniądze.  Obecnie jego kontrakt opiewa na kwotę 7 mln $ za sezon. Co prawda z technicznego punktu widzenia, za Play-Offs zawodnikom się nie płaci,  ale jasnym jest, że ta kwota obejmuje także stawanie na głowie i walkę o zwycięstwo szczególnie w fazie pucharowej. Opuszczenie drużyny w środku serii, dodatkowo po słabym meczu, nie może i nie będzie wyglądać dobrze. 

Oprócz tego, komentarze Raska po meczu nr. 2, przegranym przez Bruins po dogrywce, również nie stawiają tej decyzji w dobrym świetle. Fin stwierdził bowiem:

„Jeśli mam być szczerzy, nie czuję w ogóle atmosfery play-offs bez fanów na trybunach. Miałem wrażenie, że gram mecz towarzyski”.

Rask w tym meczu wpuścił 3 gole na 26 strzałów….

W głowie niejednej osoby pewnie zapala się teraz lampka i pojawia się pytanie: „Czy rodzina to nie jest aby po prostu wymówka? Czy aby na pewno Raskowi jeszcze się chce?”. Mendażer Sweeney w mediach mówi, że wspiera i rozumie Fina, ale czy nie jest to taka mała zasłona dymna? Czy pozostała część drużyny aby na pewno się nie wkurzyła? Pozostawię te pytania bez odpowiedzi.

Mimo wszystko, jak nie darzę Bruins zbytnią sympatią, tak im nie zazdroszczę. Jeden z lepszych bramkarzy ligi pojechał do domu, w środku serii, po porażce. Ale kto wie? Może dla nich to i lepiej? Po co komu świetny bramkarz, który mentalnie jest całkowicie gdzie indziej? Dzięki temu o Puchar Stanleya powalczą przynajmniej ci, którym naprawdę zależy i wyprują flaki za drużynę. Ci, których rodziny też są daleko. Ci, do których te rodziny dołączą w ciągu miesiąca, jeśli awansują do Finałów Konferencji…

Zdjęcia: JHikka Tuukka Rask – Boston Bruins via photopin (license)

Czytaj dalej

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.