Bądź na bieżąco

Wywiady

Krótka rozmowa z Adrianem Daterem.

Opublikowano

dnia

Przed Wami pierwszy wywiad na Hockey-Magazine! Chwilę dla mnie znalazł Adrian Dater, dziennikarz związany z Colorado Avalanche od 1995 roku. W czasie swojej dziennikarskiej kariery pisał m.in. dla Denver Post, Sport Illustrated, The Sporting News, Bleacher Report, The Hockey News, ESPN The Magazine czy BSN Denver. Obecnie prowadzi swój portal, Colorado Hockey Now. Jak sami przyznacie, CV ma całkiem pokaźne.

W trakcie swojej długiej pracy przy Colorado Avalanche miał okazję poznać wielu zawodników. Był obok drużyny, która zdobywała Puchar Stanleya, a później tułała się po dnie. Wiele osób go nie lubi i nie ceni go jako dziennikarza. Ja osobiście znam go tylko z Twittera, ale nigdy nie zdarzyło się, by nie odpowiedział na moją prywatną wiadomość z pytaniem, o zawodnika czy sytuację z meczu. Off the record, oczywiście.

Mając ograniczone możliwości czasowe, zadałem Adrianowi kilka krótkich pytań: o Bubble’a, jego przeszłość i ligę NHL. Chciałbym więcej, chciałbym podrążyć niektóre tematy, ale nie można mieć wszystkiego. Zapraszam do lektury 😊

Bubble

Jesteś jednym z trzech dziennikarzy z USA, którzy pojechali do Kanady i mogą wejść do Rogers Arena na mecze NHL. Co sądzisz o organizacji całego przedsięwzięcia? Czy liga sprostała zadaniu?

Moim zdaniem liga zrobiła nie dobrą, a wyśmienitą robotę przy organizacji „bańki”. Wszystko jest bardzo przemyślane i bezpieczne. Świadczy o tym zerowa ilość pozytywnych wyników badań na zakażenie koronawirusem. To świetna wiadomość.

Jak dziwnie jest oglądać mecze NHL bez fanów na trybunach?

To z pewnością jest jedna z najdziwniejszych rzeczy jakie przeżyłem i ciągle przeżywam. O szczegółach napisałem na swojej stronie – każdego zachęcam do odwiedzenia jej.

W tym miejscu muszę  się wtrącić. W swoich artykułach Adrian Dater opisuje jak wygląda organizacja bubble’a, jak dziennikarze poruszają się po hali, a także o różnicach między tym, jak mecze wyglądają w telewizji, a jak to wszystko wygląda na hali. W osobnym artykule postaram się zebrać wszystko do kupy tak, aby wszyscy którzy nie operują językiem angielskim płynnie mogli się dowiedzieć jak to wszystko wygląda od środka. Artykuły Adriana linkuję na dole tego wpisu.

Co sądzisz o obecnym formacie Play-offs? Czy taka forma „Kwalifikacji” i awans do pre—play-offs drużyn z miejsc 9-12 ma szansę zostać z nami na dłużej?

Ten format nie przetrwa na pewno. Rozgrywki straciłyby na swoim prestiżu. Za dużo drużyn by awansowało i za długo by to wszystko trwało. To jednorazowy projekt, który przeszedł tylko ze względów na niecodzienne warunki w jakich przyszło nam żyć.

Przeszłość

Jesteś dziennikarzem związanym z Colorado Avalanche od 25 lat. Zacząłeś o nich pisać zanim jeszcze ta drużyna miała nawet nazwę. Czy kiedykolwiek wyobrażałeś sobie, że tak potoczy się Twoje życie?

Odkąd pamiętam zdarzało mi się trafnie przewidzieć jak będzie wyglądała moja przyszłość. Jako młody chłopak nie miałem pojęcia o dziennikarstwie, ale jak zaczynałem pisać o sporcie, miałem dziwną wizję, że pewnego dnia trafię do dużego miasta. Nie miałem żadnego planu, a los zawodowo skierował mnie do Denver. Gdy trzeba było zacząć pisać o hokeju, zostałem przydzielony do nowo powstającej drużyny. Tak zostało jak widać do dziś.

Twoje najlepsze i najgorsze wspomnienia związane z pracą dziennikarza? Zmieniłbyś coś?

Najlepsze wspomnienia… Myślę, że najlepsi byli ludzie, których spotkałem na swojej drodze, a także doświadczenia związane z pisaniem o zawodowej drużynie hokejowej. Swego czasu dużo podróżowałem z drużyną (płaciło Denver Post), sporo widziałem i przeżyłem… Pewnie brzmi to nudno, ale zawsze na końcu chodzi o ludzi, których poznałeś i rzeczy, których doświadczyłeś.

Najgorsze? Cóż, prawie sześć lat temu prawie zniszczyłem całe swoje życie. Miałem problemy z niepokojem i stanami lękowymi, które leczyłem w niewłaściwy sposób. Alkohol i tabletki nasenne siały spustoszenie, do tego ciągle się zamartwiałem i byłem przepracowany. Przeszedłem przez osobiste piekło. Na szczęście dzięki pomocy wielu ludzi, a zwłaszcza mojej żony, udało mi się pokonać przeciwności losu i stać się lepszą osobą. Wówczas na mój stan miał również fakt, że przez rok uczyłem w specjalnej, publicznej szkole dla trudnych dzieci. Wówczas tego nienawidziłem, ale teraz wiem, że to doświadczenie było mi potrzebne.

Obecnie cieszę się, że znów mogę robić to co umiem najlepiej: pisać o bezzębnych facetach uganiających się za kawałkiem gumy.

Zapytam o Złotą Erę Avalanche z przełomu lat wieków. Byłeś blisko zespołu. Jaki był twój związek z ówczesnymi graczami Avs? Forsbergiem, Roy, Sakiciem, Hejdukiem i innymi?

Obecnie najbliżej jestem z Joe Sakiciem, z oczywistych powodów. (Dater zna się z menadżerem Avalache od samego początku istnienia klubu. Na przestrzeni lat panowie zdążyli się zaprzyjaźnić – przyp. autora). On jest niesamowitym facetem i teraz faktycznie użyłbym słowa „przyjaciel” określając jego osobbę, ale niech nasza relacja pozostanie prywatną. Teoretycznie wśród dziennikarzy panuje zasada, że nie możesz za bardzo zbliżyć się do zawodników, o których piszesz, ale tak naprawdę to bzdura. Nie wierzcie to, że wszyscy trzymają się na dystans. Czy chcesz czy nie, relacja zawsze się nawiąże.

Zawsze miło witamy się z Forsbergiem, lubimy rozmawiać, nie tylko o hokeju. Ale Peter jest osobą, do której ogólnie ciężko jest się zbliżyć. To gość, który ceni sobie prywatność. Tak samo Patrick Roy. Mam wrażenie, że nie bardzo mnie lubił, ale myślę, że szanował moją pracę. Zawsze lubiłem przebywać w jego towarzystwie, nawet wtedy kiedy nie dawał mi żyć i dogryzał na każdym kroku, gdy nie spodobało mu się to co napisałem.

Miałeś okazję trzymać Puchar Stanleya i świętować razem z zawodnikami?

Tak, trzymałem Puchar w rękach i unosiłem go do góry, ale nigdy z zawodnikami.

Gdyby jakiś zawodnik miał powiedzieć „Adrian Dater to wrzód na dupie”, kto by to był i dlaczego?

Haha, na pewno niejeden tak o mnie mówił i niejeden jeszcze tak o mnie powie. Potrafię być twardym krytykiem zespołu, ale zawsze w wyważony sposób. Czasami mogę faktycznie być zbyt pewny swojej racji, zbyt niecierpliwy, ale teraz chyba nie jestem już taki zły i krytyczny dla zawodników jak kiedyś. Konkretnego nie wskażę. Aha, czasami niektórzy mają pretensję, że zadaję bardzo nudne pytania…

Myślę, że zawodnicy obecnie (co dają mi też odczuć), uważają, że piszę o nich bardzo fair. Nie wymyślam bzdur, nie rozsiewam plotek. Wszyscy z obecnej drużyny wiedzą, że jeśli powiedzą mi coś w zaufaniu (off the record), to zostanie to utrzymane w tajemnicy.

Czy miałeś chwile zawahania? Czy obudziłeś się pewnego dnia i pomyślałeś: pieprzyć to, już nie chcę tego robić  ?

O tak, wiele razy. Najczęściej myślałem tak we wspomnianym okresie niepokoju kilka lat temu. Pogubiłem się wówczas i wpadłem w złe nawyki. Obecnie niektóre rzeczy doceniam bardziej niż kiedyś, ale nie uważam też, bym był za coś kiedykolwiek niewdzięczny. Po prostu teraz poukładałem sobie wszystko w głowie i uporządkowałem priorytety. Nie jestem doskonały, bo nikt nie jest. Nadal mam momenty, że wściekam się na siebie, ale już nie tak często jak kiedyś.

O Lidze NHL

Gary Bettman nie jest zbyt popularny wśród fanów. Jaka jest Twoja opinia o nim? Czy to właściwa osoba na właściwym miejscu?

Uważam, że jest naprawdę świetnym liderem, bardzo mądrym facetem i o wiele milszą osobą, niż wszyscy sądzą. Tak naprawdę do dzięki jego pracy NHL weszło na swoje wyżyny. Liga na pewno nie byłaby w tym miejscu, gdyby nie poświęcenie i samozaparcie Bettmana.

Którą NHL wolisz? Tą szaloną i pełną goli z lat 80’tych? A może ligę z ery „zamrożonego krążka” lat 90’tych? A może tą aktualną?

Myślę, że obecnie liga jest lepsza niż kiedykolwiek wcześniej jeżeli chodzi o umiejętności zawodników i samą grę. NHL jest teraz bardzo atrakcyjna dla fanów. Teraźniejszy hokej bardzo mi się podoba, ale brakuje mi czasem twardości sprzed lat. Ciągle jestem staroświecki jeśli chodzi o fizyczną część tego sportu, lubię jak się trzęsą bandy od hitów i takiej twardej gry teraz trochę brakuje. Nie brakuje mi z kolei inscenizowanych walk. Hokeiści nadal się biją, ale niektóre bitki były aż nadto teatralne. Ujmę to tak: nie chcę, aby hokej stał się koszykówką.

Obecnie moją jedyną obawą związaną z NHL jest ten wirus, który może mocno odbić się na finansach ligi i klubów.

LINKI:

Adrian Dater: Różnice meczy w TV, a wewnątrz Bubble’a.

Adrian Dater: odczucia z meczy w Bubble’u

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.