Bądź na bieżąco

Felietony

Kryzys wizerunkowy NHL.

Opublikowano

dnia

Źle się dzieje w państwie „nhaelowym”. Ta parafraza cytatu z Hamleta bardzo dobrze oddaje aktualną sytuację wizerunkową NHL. Oczywiście można powiedzieć, że inne ligi i sporty też mają swoje problemy. W NBA koszykarz rezygnuje z 44 milionów kontraktu na rok (ale zaraz podpisuje za 120 milionów na 4 lata). Harry Kane nie chce trenować z Tottenhamem, bo chce wymusić transfer. W sumie tylko NFL ma podobne problemy, gdzie Deshaun Watson czeka na rozwój sytuacji w kwestii 22 zarzutów o przestępstwa seksualne. Nie przeszkadza mu to, póki co, trenować, bo liga nie podjęła decyzji o zawieszeniu.

Montreal draftuje Logana Mailloux

Logan Mailloux jest obiecującym młodym zawodnikiem, który niemal przekreślił swoją karierę publikując bez zgody zdjęcie kobiety w czasie aktu seksualnego. Został za to skazany przez szwedzki sąd. Kiedy sprawa została upubliczniona zawodnik zdecydował o wycofaniu się z draftu w tym roku. Nie przeszkodziło to jednak drużynie Montreal Canadiens wybrać go w pierwszej rundzie draftu z nr 31.

Na zespół spadła fala krytyki poczynając od premiera Kanady, a na kibicach kończąc. W komentarzach przeważała opinia, że klub postawił na potencjalną wygraną niż budowaniu zespołu z pewna wizją. Kibice byli wściekli, że po tak udanym sezonie władze zespołu zrobiły rzecz, która sprawia, że ciężko im darzyć klub takim samym uczuciem jak wcześniej. Na domiar złego menadżer klubu dolał oliwy do ognia mówiąc, po tym jak już „z dumą wybrał zawodnika w imieniu Montreal Canadiens”, że zawodnik jest wysoce utalentowany i trzeba mu dać szansę choć popełnił błąd. Pozostało więc wrażenie, że fakt przestępstwa o charakterze seksualnym jest trywializowany. Dopiero kilka dni po wyborze właściciel klubu przeprosił wszystkich za to co się stało, oceniając, że klub zawiódł.

Carolina Hurricanes podpisują Tony’ego DeAngelo

NHL może świętować każdą rocznicę, kiedy Willie O‘Ree zaczął grać w lidze (pierwszy czarnoskóry zawodnik w lidze). Może również propagować ruchy dotyczące równości wszystkich graczy niezależnie od rasy, orientacji seksualnej, czy religii. Nie zmieni to zachowania menadżerów klubów, którzy wciąż będą podpisywać zawodników z mało chlubną przeszłością, jeśli będą w tym widzieć potencjalną korzyść sportową.

Tak trzeba oceniać kontrakt Tony’ego DeAngelo z Carolina Hurricanes. Zawodnik w przeszłości był zawieszany w OHL za przejawy rasizmu. Jego kariera w New York Rangers dobiegła końca po tym jak zaatakował bramkarza drużyny Alexandra Georgiewa. Rangers zdecydowali o zawieszeniu go a po sezonie o wykupieniu kontraktu. Spora część kibiców krytykowała też jego otwarte poparcie dla byłego Prezydenta USA Donalda Trumpa i podważanie wyników wyborów z 2020 roku. Nie przeszkodziło to menadżerowi Huraganów Donowi Waddellowi zaoferować zawodnikowi kontraktu. Menadżer przedstawia swoje motywacje podobnie jak jego kolega z Montrealu: „każdy popełnia błędy, trzeba dać mu szansę, on już się zmienił”. Czy tak będzie pokaże przyszły sezon. Część kibiców ma jednak wrażenie, że określenie „bunch of jerks” (banda kretynów) – jak zaczęli się prześmiewczo określać gracze Hurricanes po tym jak tak nazwał ich Don Cherry – właśnie stało się rzeczywistością.

Chicago Blackhawks tuszowali molestowanie seksualne

W połowie maja tego roku anonimowy zawodnik Chicago Blackhawks z sezonu 2009-10 złożył pozew o zadośćuczynienie w związku z napaścią seksualna jakiej dopuścił się ówczesny trener wideo Brad Aldrich. Według zawodnika jak i świadka oskarżenia (Paula Vincenta, który był trenerem sprawności w tym czasie), zarząd klubu wiedział o całej sprawie i nic z tym nie zrobił. Vincent osobiście przekazał informacje władzom klubu (w tym menadżerowi Stanowi Bowmanowi) o napaści jakiej dopuścił się Aldrich wobec zawodnika i poprosił o zgłoszenie sprawy na policję. Władze klubu nie dość, że tego nie zrobiły, to jeszcze udzieliły Aldrichowi referencji, kiedy starał się o prace w Houghton High School gdzie dopuścił się kolejnego aktu molestowania seksualnego, tym razem wobec nastolatka.

Zarząd klubu obecnie bada sprawę, ale odrzuca oskarżenia pod swoim adresem twierdząc, że zawodnik Blackhawks nie był małoletni, upośledzony lub ograniczony ruchowo więc nie byli zobowiązani do zgłaszania przestępstwa. W ostatnich dniach były zawodnik zespołu Nick Boynton w wywiadzie dla TSN powiedział, że ma dość tej zmowy milczenia i że o zachowaniach Aldricha wiedzieli nie tylko włodarze klubu, ale także zawodnicy.

Hazard Evandera Kane

Evander Kane na pewno jest uzdolnionym zawodnikiem. Niestety można stwierdzić, że umiejętności nie idą w parze z charakterem. W przeszłości kibicom nie podobały się jego zdjęcia z dużą ilością gotówki, kiedy udawał, że plik banknotów jest telefonem, albo gdy robił z nimi na plecach pompki. Sam zawodnik twierdził, że robił to dla zabawy i nie ma w tym nic strasznego. W styczniu tego roku okazało się, że zabawa chyba zabrnęła za daleko, bo Kane złożył w sądzie wniosek o bankructwo. Zarabiając 7 milionów za sezon i w całej dotychczasowej karierze około 55 milionów (przed podatkiem), zawodnik „dorobił” się 27 milionów długów. Nie to jest jeszcze najgorsze. Kane został oskarżony przez swoją żonę, że zostawił ją w ciąży, z i ich roczną córkę bez środków do życia i wyjechał bawić się w Europie. Dodała, że jest zaskoczona, że NHL pozwala nałogowemu hazardziście, który obstawia własne mecze nadal grać. Zawodnik odrzucił te oskarżenia mówiąc, że jego niedługo już była żona ma problemy psychiczne. NHL i klub prowadzą w tej sprawie swoje śledztwo. Pytanie jaki będzie jego efekt?

Co dalej?

Wszystko co się dzieje w ostatnich tygodniach wokół NHL skutecznie tłumi pozytywne emocje, które powinny towarzyszyć tej lidze wraz z pojawieniem się nowego zespołu jakim jest Seattle Kraken, draftu rozszerzającego (expansion draft), tradycyjnego corocznego draftu młodzików (entry draft), czy też nadziei, że kolejny sezon będzie rozegrany w pełnym wymiarze, z kibicami na trybunach. Niestety po raz kolejny, jak w przypadku procesu związanego z oskarżeniami o to, że Liga nie dbała należycie o graczy ze wstrząśnieniami mózgu widać, że NHL nie działa do końca transparentnie. Na dodatek, część rzeczy jest bagatelizowana (Gary Bettman stwierdził, że sytuacja w Chicago budzi jego obawy, ale w takiej sytuacji zawsze mówi: „przedstawcie mi fakty”). Sprawia to wrażenie, że Liga najchętniej kierowałaby się zasadą: „co stało się w Vegas, zostaje w Vegas”, niż rzeczywiście rozwiązywała tego typu problemy. To jest droga donikąd, która tylko może zniechęcić kibiców, sponsorów, partnerów i negatywnie wpłynąć na całą NHL. Wydaje się, że obecnie wszystkie sprawy powinny być wyjaśniane i przedstawiane opinii publicznej, a nie zamiatane pod dywan lub bagatelizowane. Im prędzej NHL dojdzie to tego wniosku tym lepiej.

Czytaj dalej

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.