Bądź na bieżąco

Felietony

Nowa umowa Nico Hischiera. Czy to się Devils opłaca??

Opublikowano

dnia

 Mamy za sobą dość ciekawe i nietypowe lato w NHL. Było ono niezwykle interesujące z powodu zastrzeżonych wolnych agentów (Restricted Free Agents – RFA – tego określenia będziemy się trzymać w dalszej części tekstu) i długich negocjacji ich agentów z macierzystymi klubami. Do ostatniej chwili ważyły się losy chociażby Patricka Laine i Mikko Rantanena, którzy mogli nie zacząć sezonu z powodu braku ważnej umowy. Zarówno Jets jak i Avalanche podpisali z nimi kontrakty dosłownie w ostatniej chwili.

Jeśli myślicie, że kolejne wakacje będą równie ciekawe jak i irytujące zarazem, to jesteście w błędzie. Generalni Menadżerowie drużyn poszli po rozum do głowy i negocjują nowe umowy już teraz! Niech świadczą o tym chociażby podpisy pod nowymi umowami z Joshem Morriseyem (Jets), Claytonem Kellerem (Coyotes) czy Alexem DeBrincatem z Chicago. Może się zdarzyć, że w przyszłe wakacje na rynku młodych RFA nie pozostanie żadne, kluczowe nazwisko. Kilka dni temu do grona „zgarniętych, zaklepanych i podpisanych” dołączył jeden z najciekawszych młodych zawodników w tej lidze.

Nico Hischier, bo o nim mowa, zawodnik New Jersey Devils i jedynka draftu w 2017 roku podpisał właśnie nowy kontrakt ze swoją drużyną. W zespole Diabłów spędzi kolejne 7 lat zarabiając w tym czasie prawie 51 milionów dolarów.

Punktem wyjścia w negocjacjach z obozem Szwajcara były niedawno podpisane umowy wspomnianych Kellera oraz Connora. Ten pierwszy w Arizonie w 8 lat zainkasuje 57,2 mln $, ten drugi w Winnipeg  przytuli równe 50 baniek w 7 lat. W przypadku tej trójki, kwoty są więc mniej więcej takie same. Porównując jednak długości tych kontraktów do kwot w nich zapisanych, to właśnie Hischier zarobi najwięcej. Jak to wygląda z kolei na lodzie?

Hischier jak do tej pory zagrał w 157 meczach NHL zdobywając 101 punktów (37 goli i 64 asysty). Keller w 173 spotkaniach uzbierał oczek 119. Najwięcej ugrał Connor, który ustrzelił 70 goli w 187 meczach, dokładając 62 asysty.

Wychodzi więc na to, że mimo tego, iż Hischier zdobył tych punktów odpowiednio mniej, to zarobi w przyszłości najwięcej. Skąd ta rozbieżność? Otóż drodzy czytelnicy, głównym czynnikiem przemawiającym za jego wyższymi zarobkami to wpływ na drużynę i jej grę. Ale po kolei.

Jeśli mamy dwóch napastników, którzy mniej więcej prezentują podobny poziom, punktują na podobnym pułapie, to niemal zawsze większe pieniądze trafią do centra, a na tej pozycji właśnie gra Hischier. Oprócz tego Szwajcar udowodnił nie raz, że potrafi grać na obu końcach lodu(two-way player). Kreuje sytuacje w ataku, a oprócz tego dobrze radzi sobie w defensywie (a jak wiadomo, ta w New Jersey długo pozostawiała wiele do życzenia).

Wszyscy trzej są bardzo utalentowani, ale biorąc pod uwagę sytuacje strzeleckie, kreatywność i przydatność dla swoich formacji, to właśnie Hischier ponownie wysuwa się naprzód. Mimo, że zdobywa mniej punktów, to jego formacja kreuje o wiele więcej szans na gole, niż formacje przeciwników.

Składając to wszystko do kupy, wydaje się, że kontrakt Hischiera na chwilę obecną jest w sam raz do jego poczynań na lodzie. Szybko może się jednak okazać, że będzie jednym z najbardziej „niedopłaconych” zawodników w lidze. Co prawda młody szwajcar nie gra jeszcze tak, jakby wszyscy oczekiwali, ale jest na świetnej drodze, by być trzonem Devils przez długie lata. Jeśli będzie rozwijać się tak jak do tej pory, ta umowa może być dla nich małym „stealem”. Średnie obciążenie roczne wydatków na Hischiera od sezonu 2020/21 będzie wynosiło 7,25 mln $ i biorąc pod uwagę jego możliwości, to wcale nie będzie to wielka kwotą. Przecież on ma dopiero 21 lat, a już leci mu trzeci sezon w NHL. Doświadczenie jakie zbiera teraz, z pewnością zaprocentuje w przyszłości. Nie jest też typem gościa, który zmarnuje swój talent. Ma wokół siebie nie tylko bardzo dobrych kolegów, ale i sztab trenerski, który dba o jego równy rozwój.

Owszem, presja jaka do tej pory na nim ciążyła z pewnością mu nie pomagała. Wydaje się, że zarówno fani, jak i włodarze Devils liczyli na nieco więcej. Teraz, kiedy do drużyny dołączył Jack Hughes , kolejny zawodnik z ogromnymi perspektywami i materiał na gwiazdę zarazem, być może ta presja ze Szwajcara nieco zejdzie. Nie zmienia to faktu, że najlepsze dopiero przed nim. Tak samo jak i przed Devils. Mimo, że teraz są mocno w dole, to jestem przekonany, że złapią w tym sezonie odpowiedni rytm i jeszcze postraszą na Wschodzie. Awans do play-offs z dziką kartą jak najbardziej jest w ich zasięgu.

Jak na razie jeden mały sukces mają za sobą. Na papierze. Ten kontrakt daje im spokój i szansę na to, by dalej budować drużynę wokół zdolnej młodzieży. Może jeszcze nie teraz, ale niejeden z Was w przyszłości zdziwi się, jakim cudem ktoś taki jak Hishier, zarabia tak małe pieniądze. Będę trzymać kciuki, by tak było.

*Logo NHL, tarcza NHL, loga konferencji NHL, logotypy klubów NHL są zarejestrowanymi znakami towarowymi i są własnością NHL. Ich wykorzystanie na stronie jest wyłącznie informacyjne i  nie służy celom zarobkowym, ani marketingowym.

Czytaj dalej
Kliknij aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.