Bądź na bieżąco

Kubis Corner

Plus minus tygodnia – tydzień siódmy

Opublikowano

dnia

Szczęśliwa siódemka, przynajmniej dla niektórych. W tym tygodniu będziemy mieli powiew świeżości w plusach. Zobaczymy drużyny, które dotąd raczej dryfowały w kierunku minusów. Nie od dziś wiadomo, że NHL jest najbardziej wyrównaną ligą  z „Wielkiej Czwórki” Ameryki Północnej, a wyniki minionego tygodnia tylko to potwierdzają. Nie zanudzając bardziej tym przydługim wstępem przejdźmy do podsumowania.

PLUSY

Logan Couture i San Jose Sharks – narzekałem, narzekałem i teraz kibice Shark powinni MI dziękować, że ich zespół zaczął grać jak z nut, wygrał sześć ostatnich meczów, a Logan Couture w minionym tygodniu w trzech meczach zdobył 7 punktów (1G, 6A). Nie będę udawał skromnego, że to nie moja zasługa, bo przecież każdy po takiej krytyce jakiej poddawałem Sharks porządnie by się zdenerwował i zaczął grać lepiej, żeby mi udowodnić, że nie mam racji. Kto następny chciałby abym zmotywował ekipę, której kibicuje?

Kirby Dach i Chicago Blackhawks – kto by się spodziewał, że Jastrzębie wygrają wszystkie trzy mecze w minionym tygodniu (a cztery z rzędu w ogóle) a ich najlepszym graczem obok bramkarzy, którzy bronili ze skutecznością 95% i tradycyjnie Patricka Kane, będzie pierwszoroczniak Kirby Dach. Walka o nagrodę debiutanta roku może jeszcze nabrać ciekawych rumieńców, choć faworyt póki co jest jeden i ostatnio zdaje się dystansować konkurencję o dwie długości… Dude, where’s Makar?

Anze Kopitar i Los Angeles Kings – w tym tygodniu na Wschód w Plusach się obrażamy i mamy komplet z Zachodu. Kings i trzy wygrane z rzędu to nie jest ostatnio częsty obrazek a kibice „Królów” czekali na to aż od marca. Uprzedzając lekko fakty, serię czterech zwycięstw mieli w grudniu 2018 więc ewentualne zwycięstwo dziś w nocy (z 18 na 19 listopada) nad Arizona Coyotes będzie okazją do małego święta i przerwania prawie rocznej posuchy w takiej serii. Kopitar z kolei serię sześciu punktów w trzech meczach miał po raz pierwszy od lutego, co również warto odnotować.

Sześć punktów w trzech meczach to godny uznania wynik, ale wypada dość średnio w zestawieniu z sześcioma punktami w jednym meczu Connora McDavida. Oilers może nie mieli super dobrego tygodnia (trzy punkty na sześć możliwych) ale 10 punktów ich kapitana w tych trzech meczach i 9 Leona Draisaitla robi wrażenie. Niemiec punktuje nieprzerwanie od 12 spotkań i jest najskuteczniejszym zawodnikiem Ligi na ten moment z 43 punktami w 22 meczach.

MINUSY

Byliśmy na Zachodzie więc teraz wypada skoczyć na Wschód. Zwykle minusów (ani też plusów) nie kategoryzuję, że ten lepszy a ten gorszy ale tym razem zrobię wyjątek. Zdecydowanym numerem jeden wśród Minusów są… Mike Babcock i Toronto Maple Leafs. Wiem, zaskoczyłem Was, bo choć Toronto to się pewnie spodziewaliście, to Babcocka nie. Teraz na poważnie i pewnie wywód będzie dłuższy i z racji tego ten minus będzie podwójny, czyli oprócz Leafs i Babcocka „ukaram” w tym tygodniu jeszcze tylko jedną drużynę.

Ad rem, od dawna zastanawiam się, czy Babcock jest tak wybitnym trenerem, czy miał takie szczęście, że najpierw trafił na fenomenalna formę Paula Kariyi i J.S. Giguere doprowadzając Anaheim Mighty Ducks (jeszcze Mighty, dla tych młodszych co nie pamiętają i myślą, że coś namieszałem) do Finału Pucharu Stanley’a a potem na zbiór genialnych gwiazd w Detroit Red Wings. Im dłużej patrzę na jego karierę w Toronto tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to zawodnicy ciągnęli trenera a nie trener zawodników. Proste porównanie, jak świetnie zaczęli grać zawodnicy New York Islanders pod wodzą Barry’ego Trotza – przykład gdzie trener ciągnie drużynę – a jak ciagle czegoś brakuje w Leafs pod wodzą Babcocka. Najpierw byli słabi, potem „zatankowali” Williama Nylandera, Mitcha Marnera, Austona Matthewsa, pozyskali Frederika Andersena, Johna Tavaresa, Tysona Barrie i mieli być poważnym kandydatem do Pucharu a poprzednie niepowodzenia w playoffs z Boston Bruins miały być pomszczone. Oczywiście „ it’s still early in the season”… but.. jakoś się to wszystko nie klei. Obrona jest lepsza bo zaawansowane statystyki pokazują, że Liście dopuszczają do dwóch mniej groźnych strzałów rywala niż rok temu, mniejszej ilości groźnych podań, które najczęściej kończą się bramką, bramkarze bronią mniej strzałów gdy są zasłonięci a nie idzie jak trzeba. Jak słucham wypowiedzi Babcocka, że on zawsze stawia na Babcocka i teraz też będzie albo, że jak mi Menadżer pozyskał jednego z najlepszych specjalistów od gry w przewadze w osobie Tysona Barrie, to ja go nie wstawię do pierwszego ataku w przewadze i to gracz się ma dostosować do nowych warunków, choć zabieram mu (i po części sobie a na pewno drużynie) jego największy atut, to mam wrażenie, że wody sodowej jest tam zdecydowanie za dużo. Od lat wiadomo jak gra Barrie i raczej trochę za późno, żeby go od nowa „programować”. Leafs zrobili Babcocka najlepiej zarabiającym trenerem i on chyba uwierzył, że jest absolutnie najlepszy i wynik sam się zrobi. Otóż się nie zrobi a jak dodamy do tego pogłoski, że podobno szatni Toronto nie do końca jest obecnie z Babcockiem po drodze, to może się okazać, że do obecnej serii czterech porażek za chwilę dopiszemy kolejne a Kyle Dubas, który odziedziczył trenera po poprzednim Menadżerze być może podejmie decyzję, że on jednak już na Babcocka nie stawia.

Mark Giordano i Calgary Flames –  zostajemy w Kanadzie ale wracamy na Zachód. Trzy mecze zero zwycięstw i tylko jedna strzelona bramka, to bilans Calgary w minionym tygodniu. Brak punktów Giordano w tym układzie na pewno nie zaskakuje. Flames mają obecnie fatalny okres, który spróbują przerwać we wtorek w meczu przeciwko drużynie, która niespodziewanie wyrzuciła ich z playoffs w tamtym sezonie – Colorado Avalanche

Czytaj dalej

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.