Bądź na bieżąco

Felietony

„Rzeczy, których nie widzisz”

Opublikowano

dnia

Poniższy tekst jest tłumaczeniem z The Players Tribune. To spowiedź Colina Wilsona, hokeisty, który przez wiele lat zmagał się z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi. To choroba znana także jako OCD, która miała wpływ na całe jego życie i karierę. Przeczytajcie ten list Colina uważnie…

Podczas każdej rozgrzewki, rozglądałem się po trybunach i zastanawiałem się, co widzą fani.

Mam na myśli… co tak naprawdę widzą i mogli zobaczyć?

Czy mogli zobaczyć rany na moich rękach i krew na sznurówkach łyżew, efekt ciągłego, obsesyjnego zdejmowania ich i wiązania w kółko?

Czy mogli dostrzec wory pod moimi oczami, które są normą, kiedy śpisz tylko dwie godziny piątą noc z rzędu?

Czy mogli zobaczyć jak wielki ból odczuwałem, kiedy próbowałem zebrać siebie i swoje nerwy do kupy i powiedzieć trenerowi, że dzisiaj nie dam rady grać, bo wszystko już tak bardzo mnie przytłacza?

Jestem zawodnikiem NHL od 11 lat i do niedawna miałem nieleczone zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, znane szerzej jako OCD.

Nie sposób w prosty sposób wyjaśnić jaki to miało wpływ na moją karierę i na moje życie. Ta choroba mnie kontrolowała i prawie złamała na dobre. Wiele było chwil, kiedy myślałem, że nigdy nie będę w stanie opowiedzieć tej historii. Ale na szczęście jestem tutaj i piszę te słowa…

Chcę opowiedzieć tą historię, bo tak naprawdę nie jest ona o mnie. Chodzi o to, co mi się przytrafiło, ale nie jest o mnie. Miejmy nadzieję, że pomoże innym ludziom. Jeśli będzie to jedna osoba? Niech tak będzie. Wiem i nie mam wątpliwości, że są sportowcy i ludzie na całym świecie, którzy cierpieli i cierpią na to samo co ja. A ja teraz rozumiem, co zbyt długo nieleczone OCD może z człowiekiem zrobić.

Na początku wszystko wydawało się nieszkodliwe. Pamiętam moje początku choroby… Takie prawdziwe początki.

Kiedy byłem mały i miałem może z siedem, osiem lat jadąc z rodzicami autem liczyłem drzewa. Siedziałem z tyłu naszego auta i oglądałem jak migają za szybą.

Raz, dwa, trzy, cztery…

I potem od nowa

Raz, dwa, trzy, cztery…

Im szybciej je mijaliśmy, tym szybciej je liczyłem. Nie wydawał mi się to dziwne. Myślałem, że taki już jestem i to normalne.

Moje zaburzenia przejawiały się w różnych formach przez całe moje życie. Kiedy grałem w hokeja jako junior, a później kiedy grałem w drużynie uniwersyteckiej ciągle martwiłem się o kontuzję. Myślałem o kolanach i co się może z nimi stać pomimo faktu, że nigdy nie miałem z nimi problemów. Miałem za to chroniczne problemy z pachwinami za młodu, a kiedy problemy się nasilały, robiłem przysiady rozciągające do porzygu, by mieć pewność, że już wszystko ok.

Towarzyszyło mi ciągłe uczucie braku kontroli, które wywoływało ciągłe negatywne myśli. Takie jak te, które pojawiały się w trakcie rozgrzewek.

Kiedy to się dzieje, aktywuje się pewna część twojego mózgu. Na szczęście, na początku nie wpłynęło to na moją grę w hokeja. Dorastałem w Winnipeg i tak jak wielu chłopców, chciałem grać w NHL. W głębi duszy zawsze wierzyłem, że mi się to uda. W NHL bowiem grał mój tata i dziadek i tak naprawdę w życiu pragnąłem tylko tego. NHL to było miejsce, w którym chciałem być.

MOJE OCD ODEGRAŁO OGROMNĄ ROLĘ W TYM, JAKIM ZAWODNIKIEM BYŁEM.

Przez długi czas, podczas meczy na lodzie nie towarzyszyły mi negatywne myśli. Miałem obsesję na punkcie mojej gry, ale w pozytywny sposób. Chciałem być najlepszy, bo było to całe moje życie.

Ale moje OCD odegrało ogromną rolę w tym, jaki zawodnikiem byłem. I wiem, że jest wielu sportowców, którzy mają ten sam problem i tłumią go w sobie. Boją się jednak sięgnąć po pomoc, bo na zewnątrz widać, że idzie im dobrze i odnoszą sukcesy, nie chcą nic zmieniać. Ale to tylko to, co widać z zewnątrz. Mogę im mówić, że nie mają racji, zamykają się w sobie, ale wiem jednocześnie, że mogą mi nie uwierzyć.

Ponieważ prawdopodobnie też bym w to nie uwierzył.


Kiedy Nashville Predators wybrali mnie w pierwszej rundzie Draftu 2008, był to dla mnie niesamowity moment w życiu, który dzieliłem ze swoją rodziną. To byłem ja, Colin Wilson, zawodnik NHL. To liczyło się najbardziej. W tamtym czasie nie wiedziałem nawet, co to jest OCD i nie sądziłem, że moje wcześniejsze przypadłości to może być to. Nie miałem żadnej świadomości.

Wcześniej wszystkie dziwactwa jakie robiłem, ukrywałem przed innymi, by nie uznali tego za jakieś wariactwo. Albo żeby nie pomyśleli, że jestem przesądny. Kiedy jednak dotarłem do NHL, ukryć tego już się nie dało.

W 2010 roku, podczas mojego debiutanckiego sezonu, Menadżer Genaralny Predators, David Poile i jego asystent, Paul Fenton oraz psycholog drużyny, Gary Solomon, wezwali na rozmowę mnie i moich rodziców mówiąc: Colin ma OCD….

Jak do tego doszli? Po prostu obserwowali, co robię na lotniskach przed odlotem.

Jeśli mam być szczery, trochę się waham, czy o tym mówić, ponieważ moje doświadczenia i tendencje są rzeczą bardzo osobistą. Nie chcę, by ktoś czytając to współczuł mi, albo w jakiś sposób gloryfikował to przez co przeszedłem. Ale czuję, że to ważne, ponieważ poczucie kontroli nad swoimi zachowaniami, lub jej brak, jest tym, co pcha ludzi z OCD w mroczne miejsca.

A więc… Przed każdym lotem musiałem zrobić konkretne rzeczy. Musiałem posprzątać wszystkie śmieci dookoła naszego gate’u. Każdy papierek, każdy mały kawałek papieru, cokolwiek – musiało trafić do śmietnika. Musiałem też jako ostatni wejść na pokład. Zawsze i bez względu na wszystko. Na końcu musiałem porozmawiać z pilotami. Mogłem z nim rozmawiać o bzdetach, ale po prostu musiałem z nimi pogadać. Dopiero po tym wszystkim czułem się bezpiecznie i mogłem lecieć. Wynikało to ze strachu przed lataniem, jaki miałem od dziecka. Ten strach przemienił się w tą rutynę. Musiałem kontrolować sytuację zwaną „lot”, musiałem czuć, że mam w tym jakiś udział.

Colin Wilson w Predators w 2011 roku.

Ale jak się pewnie domyślacie, wówczas zupełnie zlekceważyłem to co David Poile i inni mieli mi do powiedzenia. Miałem 20 lat i żyłem moimi marzeniami o NHL. Czułem się dobrze i zdrowo.

Myślałem „Nie ma szans, bym miał coś takiego”.

Nie wiem co by się stało, jeśli potraktowałbym tą rozmowę poważniej. Dlatego też teraz chcę pomóc tym, którzy mają ten sam problem. Bo wiem, jak to jest być po drugiej stronie. Bardzo ciężko jest zaakceptować to, co się słyszy, a ja tego nie akceptowałem. Zignorowałem to i powiedziałem im, że sobie poradzę. Schowałem się ze swoimi problemami przed wszystkimi.

Po tym spędziłem swoją karierę w trybie, który można nazwać „walcz lub uciekaj”.


Do dziś dnia nie mam najmniejszego pojęcia, w jaki sposób w sezonie 2014/15 strzeliłem 20 goli. Przez lata grałem każdy mecz w stanie ciągłej paniki, bo moje OCD zaczęło przejmować kontrolę nad całym moim życiem. Przeszedłem od obsesji na punkcie kontuzji, które mogą mi się przytrafić poza lodem do obsesji na punkcie urazów, które mogą mnie dotknąć na lodzie. Myślałem, że złapię kontuzję podczas każdej zmiany!

Później miałem ciągłe wrażenie, że moje łyżwy nie są poprawnie zawiązane. Zostawałem w szatni i co chwilę je wiązałem i rozwiązywałem. Zaciskałem sznurówki tak mocno, aż zaczynały mi krwawić ręce. Oczywiście zadowolenie trwało krótko. Przez lata czułem jakbym jeździł na szczudłach, bo nigdy nie byłem zadowolony z tego, jak te łyżwy zawiązałem. Wpadłem w stan, w którym czułem się jak zaszczute zwierzę w kącie. Na lodzie byłem praktycznie nieprzytomny.

Po meczach byłem tak naładowany energią, że nie mogłem spać. A brak snu sprowadzał mnie na drogę, której nie życzę najgorszemu wrogowi. Naprawdę.

Jest wersja tej historii, kiedy mówię, co było dalej. Ale…

Czytam takie historie co chwilę, uważam jest za bardzo ważne i istotne. Należy bowiem chwalić odwagę i szczerość wszystkich tych, którzy w swoim życiu przeżyli mroczne chwile i chcą podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi. Ale to przez co ja przeszedłem, jest zbyt osobiste i zachowam to dla siebie. Mam nadzieję, że to zrozumiesz.

To co mogę powiedzieć, to to, że podczas Finałów Pucharu Stanleya w 2017 roku, kiedy graliśmy z Pittsburgh Penguins, sięgnąłem dna.

Mój mózg eksplodował. Byłem cieniem osoby, którą jestem teraz.

Przez około trzy lata, które doprowadziły do tego momentu brałem Xanax i Seroquel, które miały mi pomóc zasypiać. Jedno jest uzależniające i sprawia, że jesteś na haju, drugi można określić jako środek uspokajający dla koni, bo zwalał mnie z nóg. Jednej nocy brałem Xanax, drugiej Seroquel. Podczas tamtych Play-Offs zacząłem dodatkowo mocno imprezować, by uśmierzyć codzienny ból. Kombinacja tych leków pomieszana z alkoholem i lata nieleczonego OCD…. Upadłem całkowicie.

Te leki zostały mi przepisane, by mi pomóc. Nie zrobiły tego wcale. Sprawiły, że zatraciłem siebie. Stresory, które mnie otaczały: OCD, brak snu, presja na drużynie, były przez te leki wzmagane i prowadziły mnie w miejsca, w których nigdy nie chciałbym się znaleźć.

Było tak źle, że kiedy pokonaliśmy Anaheim i wygraliśmy Finały Konferencji Zachodniej i wszyscy bardzo się cieszyli, ja chciałem jechać do domu i wydłubać sobie oczy. Byłem całkowitym, emocjonalnym wrakiem. Czułem, że nie grałem najlepiej, czułem, że nie przyczyniłem się do sukcesu drużyny tak jakbym chciał. I doprowadzało mnie to do szału.

Gdy masz OCD, masz też wewnętrznego krytyka, który cię dręczy i nieustannie przypomina ci, że nie ważne jak bardzo byś  się starał, to i tak nigdy nie będziesz wystarczająco dobry.

W Finałe Pucharu Stanleya nie byłem w stanie funkcjonować. Leciałem na oparach i czułem, jak pali mi się w głowie. Miałem wrażenie, że zaraz oszaleję.

Wiedziałem, że nie mogę tak dłużej żyć. Zarówno drużyna jak i rodzina, w sumie wszyscy, zauważyli, że nie byłem sobą. Kiedy przegraliśmy ten Finał, zrozumiałem, że muszę się wyleczyć. Zacząłem spotkania z terapeutą już wcześniej, ale kiedy apogeum nastąpiło w trakcie Play-Offs, wiedziałem, że muszę nad sobą pracować jeszcze więcej.

Po tym jak Predators wytransferowali mnie do Avalanche, nadal ukrywałem swoje problemy przed wszystkimi. Ale to wtedy też poznano mnie z kimś (facylitator – inaczej doradca, more on Google) , kto zajmuje się medycyną roślinną. I było to jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu.

Sposób, w jaki leczy się osoby z zaburzeniami psychicznymi za pomocą mocnych pigułek i innych uzależniających i niezdrowych środków naprawdę mi nie odpowiadał. Pod przewodnictwem facylitatora zacząłem przyjmować psychodeliki i inne leki, które dla wielu mogą wydawać się nieodpowiednie. Ale to była alternatywa, która bardzo mi pomogła.

Słowo „psychodeliki” mogą niektórych odrzucać. Rozumiem to, ale też nie mogę przemilczeć, jak krytyczni niektórzy byli odnośnie mojego powrotu do zdrowia. Ta terapia pozwoliła mi zobaczyć zupełnie inną stronę siebie samego. Pozwoliła mi nawiązać kontakt z częścią mnie, o której nie miałem pojęcia. Poczułem, że to przez co przechodzę było ponad moją osobą. Odkrycie tego wszystkiego, zmieniło moje życie na dobre.

Medycyna alternatywna jest naprawdę ważna i zawsze powinna być rozważana przy leczeniu osób z zaburzeniami psychicznymi. Mam plan jak przybliżyć to zagadnienie innymi.


W 2019 roku, podczas drugiego sezonu w Colorado, dokonał się kolejny przełom w moim życiu. Skontaktowałem się z NHLPA, które poznało mnie ze specjalistą od OCD. Poznanie tej osoby również odmieniło moje życie. To było jak spotkanie z medium.

Zapytał mnie, czy kiedykolwiek czułem się jakbym wariował. Czy czułem, jakby mój świat wymykał się spod kontroli. Zbierałem szczękę z podłogi. Nie mogłem uwierzyć w to, co słyszę. Pytał mnie, a w zasadzie mówił mi o mnie samym. Mówił tak, jakby sam to przeszedł. To nie był lekarz, który ma mi tylko przepisać leki mówiąc, bym myślał o czymś innym.

Po raz pierwszy w moim dorosłym życiu poczułem się zrozumiany.

Na sesjach terapeutycznych zacząłem rozumieć, że jednym z najważniejszych kroków w procesie leczenia jest nie tylko zrozumienie, że to co się dzieje w Twoim mózgu nie jest normalne, ale także zrozumienie, że to nie jest twoja wina.

Odkąd pracuję z tym specjalistą, nauczyłem się rozwijać  w sobie poczucie takiego współczucia dla siebie, którego wcześniej nie miałem. To strasznie ciężkie „nie obwiniać się”, kiedy myśli dążą w „to miejsce”. Teraz staram się być świadomy i mówić sobie, że takie rzeczy będą się od czasu do czasu zdarzać i zapewniać się, że wszystko będzie OK.

Wiem, że moje zaburzenia nie znikną, bo ktoś je dostrzegł takimi, jakie są. Nie będę cię okłamywać, każdy dzień jest nadal ciężki. Nadal mam wewnętrzny alarm, który włącza się w momentach, kiedy potrzebuję mieć nad czymś kontrolę. Ta walka jest wyczerpująca. Ale też dzięki terapii, każdy ciężki dzień jest też coraz łatwiejszy.

Ostatni rok dla mnie również był ciężki z innych powodów. Miałem podwójną operację bioder w grudniu 2019, to efekty moich problemów z pachwinami z lat młodzieńczych. Niestety moje biodra nie wyleczyły się poprawnie i nie byłem w stanie normalnie chodzić prawie przez rok. Konieczna więc była kolejna operacja. Dla mnie to wyjątkowo parszywa sytuacja, bo na lodzie nie byłem od bardzo, bardzo dawna…

I nie wiem, kiedy znów na lód wejdę.

Jeśli mam być szczery, to myślę, że moja kariera hokejowa jest raczej skończona.

Nie do końca się z tym pogodziłem… ale taka jest prawda.

Wiele zrobiłem, by przygotować się na kolejny krok w życiu. Obecnie jestem całkowicie trzeźwy. Wróciłem do szkoły w Bostonie i studiuję psychologię. Przez ostatnie parę lat pracowałem również z bardziej tradycyjnym terapeutą, który przygotowuje mnie na życie po hokeju. Te zajęcia pozwoliły mi przemyśleć wszystko i dostrzec przyszłość w jasnych barwach.

Pracuję także z grupą ludzi, którą poznałem w ciągu ostatnich trzech lat intensywnego leczenia i zamierzamy otworzyć w Austin miejsce, gdzie będzie można znaleźć porady o medycynie alternatywnej i leczeniu zaburzeń psychicznych, w tym OCD.

Chcemy pomagać ludziom, zarówno psychologicznie jak i neurologicznie poprzez takie terapie jak: neurofeedback, pływanie, psychoterapia wspomagana i inne metody alternatywne, które nie wszędzie są popularne. Będziemy mieć także programy nauczania, dzięki którym każdy po terapii będzie pewny, że będzie mógł samodzielnie kontrolować swoje tendencje. Będzie to miejsce otwarte dla wszystkich, którzy rozpaczliwie potrzebują pomocy.

To, co wiemy o zdrowiu psychicznym ewoluuje, podobnie jak sposoby, którymi można je leczyć. Chcę, aby ludzie wiedzieli, że są miejsca, gdzie mogą być sobą, gdzie poczują się zrozumiani i kochani. Gdzie pomoc będzie czekać. Chcę, byście zapamiętali to z tej historii.


Doświadczenia ludzi pełne są cierpienia, nawet wtedy, kiedy prowadzą wymarzone życie. Wiele osób walczy z OCD. Wiem jak są odważnie i silni walcząc z tą chorobą. Wiem, że prawdopodobnie OCD przejęła ich życie i czują, że nie mają się do kogo zwrócić. Myślą, że nikt im nie może pomóc i nigdy ich nie zrozumie. Ale chcę, by wiedzieli, że ta pomoc istnieje. Mam nadzieję, że będą też wiedzieć, że jestem tu po to, by im pomóc.

Samemu przez to nie da się przejść.

Gdyby nie ludzie, którzy naprawdę mi pomogli, czyli: mój doradca duchowy, mój doradca od medycyny alternatywnej, mój terapeuta od OCD i mój terapeuta tradycyjny – nie byłbym tą osobą, którą jestem teraz. To jest moja drużyna, która dała mi możliwość pomagania innym.

To jest teraz mój cel w życiu.

Tak jak wspomniałem, nie wiem, czy będę w stanie wyjść na lód w najbliższej przyszłości. Ale bez względu na to, co czeka mnie w przyszłości, zrobiłem to. Grałem w NHL. Żyłem swoimi marzeniami. I przeszedłem piekło, by ta kariera była moją karierą. Może i mojego nazwiska nie ma wygrawerowanego na  Pucharze Stanleya, ale to w porządku. Ponieważ wiem, mam możliwość zostawić swój ślad nie tylko w hokeju, ale również na życiu wielu ludzi z całego świata.

Nie chcę, byście myśleli, że rozwiązałem wszystkie problemy, bo tak nie jest. Ale ciągle się uczę. To co teraz robię to wypadkowa tego, przez co przeszedłem. Więc jeśli teraz Ty przechodzisz przez to samo, pamiętaj:

Bądź miły dla siebie i swojego umysłu.

Miej cierpliwość dla swojej duszy i swojego ciała.

I wiedz, że nie musisz przechodzić przez to sam.

COLIN.

Zdjęcie Główne: Michael Miller, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0, via Wikimedia Commons

Zdjęcie w tekście: Sarah Connors, CC BY 2.0 https://creativecommons.org/licenses/by/2.0, via Wikimedia Commons

TEKST ORYGINALNIE UKAZAŁ SIĘ NA PORTALU THE PLAYERS TRIBUNE. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Czytaj dalej

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.