Bądź na bieżąco

Felietony

Rzut oka na przebudowę Detroit Red Wings

Opublikowano

dnia

Mój „związek” z drużyną Detroit Red Wings jest dość specyficzny. Od samego praktycznie początku kibicuję Colorado Avalanche, co za tym idzie sportową „nienawiść” do drużyny z Michigan czuję odkąd pamiętam. Do dziś wspominam te batalie toczone między tymi dwoma zespołami w sezonie regularnych oraz play-offs. Dlatego też niezwykle ciężko się patrzy, jak ta zasłużona organizacja, która w 2017 nie awansowała do play-offs po raz pierwszy od 25 lat, coraz bardziej upada. W mocno telegraficznym skrócie zobaczmy jakie starania podejmują w Detroit, by wrócić na szczyt Ligi.

Pierwsze kroki

Słabą kondycję całej organizacji można było obserwować już od skróconego sezonu przez lokaut 2012/2013. Przebudowa Czerwonych Skrzydeł rozpoczęła się na dobre w trakcie sezonu 2016/2017, kiedy było już wiadomo, że drużyna nie awansuje do play-offs.  Remont rozpoczął ówczesny Menadżer Generalny drużyny, Ken Holland. Jego dzieło od kwietnia 2019 roku kontynuuje legenda tego zespołu, sam Steve Yzerman. W ciągu trzech lat obaj panowie wymienili aż 12 zawodników podstawowego składu, głównie za prospektów i wybory w Drafcie. Pełna lista poniżej, wraz z pozycjami i sytuacją kontraktową w momencie wymiany:

  • Tomas Jurco – RW – był zarejestrowanym wolnym agentem, Red Wings nie planowali przedłużać jego umowy
  • Brendan Smith – D – przyszły wolny agent, poza zasięgiem płac Red Wings
  • Thomas Vanek – LW – przyszły wolny agent
  • Steve Ott – LW – przyszły wolny agent
  • Riley Sheahan – C – przyszły wolny agent, poza zasięgiem płac Red Wings
  • Ryan Sproul – D – nie spełniał oczekiwań
  • Scott Wilson – LW – był zarejestrowanym wolnym agentem, bez perspektyw na nową umowę
  • Petr Mrazek – G – przyszły zarejestrowany wolny agent, poza zasięgiem płac Red Wings
  • Tomas Tatar – LW – zbyt wysoki kontrakt + ogromna wartość transferowa
  • Robbie Russo – D – nie spełnił oczekiwań
  • Nick Jensen – D – przyszły wolny agent
  • Gustav Nyquist – przyszły wolny agent, poza zasięgiem płac Red Wings

Dodatkowo Red Wings oddali również 4 rundę w Drafcie 2020

Z tych wszystkich zawodników w sumie tylko Nick Jensen i Tomas Tatar mogli mieć jakąś przyszłość w Detroit. Jednakże wartość rynkowa obu była na tyle wysoka, że Ken Holland stwierdził, że lepiej dla drużyny będzie, jeśli pozyska dzięki temu młodych zawodników, którzy będą przyszłością teamu.

W efekcie tych kilkunastu wymian Red Wings pozyskali kombinację 18-stu zawodników i wyborów w drafcie. Tak wygląda lista zysków:

  • Madison Bowey – D
  • Dylan McIlrath – D
  • Matt Puempel – D
  • Adam Erne – LW
  • wybór w 3 rundzie Draftu 2017 – G – Keith Petruzzelli
  • wybór w 3 rundzie Draftu 2017 – C – Zach Gallant
  • wybór w 3 rundzie Draftu 2017 – D – Kasper Kotkansalo
  • wybór w 1 rundzie Draftu 2018 – C – Joe Veleno
  • wybór w 2 rundzie Draftu 2018 – RW – Jonatan Berggren
  • wybór w 3 rundzie Draftu 2018 – D – Seth Barton
  • wybór w 3 rundzie Draftu 2018 – G – Jesper Eliasson
  • wybór w 2 rundzie Draftu 2019 – C – Robert Mastrosimone
  • wybór w 2 rundzie Draftu 2019 – D – Albert Johansson
  • wybór w 6 rundzie Draftu 2019 – D – Gustav Berglund
  • wybór w 7 rundzie Draftu 2019 – G – Carter Gylander
  • wybór w 2 rundzie Draftu 2020
  • wybór w 3 rundzie Draftu 2020
  • wybór w 3 rundzie Draftu 2021

Joe Veleno / hockeydb.com

Nie oszukujmy się, nie są to zawodnicy, którzy zmienią oblicze tej drużyny, nie mniej z pewnością mogą się w przyszłości przydać. Najlepiej z nich wyglądał wcześniej Joe Veleno. 19-sto letni Kanadyjczyk obecnie czeka na swój debiut w NHL ogrywając się na zapleczu Red Wings w AHL, w drużynie Grand Rapid Griffins. Jak na razie nie radzi sobie zbyt spektakularnie. Na dzień dzisiejszy jego statystyki to zaledwie 2 gole i asysta w 14 meczach…

Nieco lepiej sytuacja wygląda kiedy przyjrzymy się wyborom w Drafcie z picków nr 1 i 2, „naturalnie” posiadanych przez Red Wings. Do Detroit trafili zawodnicy, wokół których już na poważnie można rozpocząć odbudowę drużyny. Rok 2017 to wybory Michaela Rasmussena oraz Gustava Lindstroma. Draft 2018 przyniósł drużynie Filipa Zadinę oraz Jareda McIsaaca, zaś 2019 to dwójka obrońców: Moritz Seider oraz Antti Tuomisto. Wybór Seidera to jedna z najdziwniejszych decyzji tej drużyny, ale w sumie, kto wie? Może to być strzał w dziesiątkę.

Nazwiska wśród osób orientujących się w temacie młodzieżowców wzbudzają niemałe poruszenie. Jeśli dodamy do tego wspomnianego Veleno, Berggrena czy Alberta Johanssona, to przyszłość tej drużyny może wyglądać ciekawie.

Ale czy wszystkie te wybory na pewno przyniosą drużynie korzyść? Kilka niewypałów po drodze już się trafiło. Pierwszy z nich to Rassmussen. Wybrany w 2017 roku center, po roku spędzonym w pierwszej drużynie obecny sezon rozpoczął w AHL, w Griffins. Powód? Po prostu musi okrzepnąć i dorosnąć. Jego pierwszy sezon w pierwszej drużynie był ciężki. Zdobył tylko 8 goli i 10 asyst w 62 meczach, ale grał głównie nie na swojej pozycji, bo na skrzydle. W AHL ma zdobyć doświadczenie i ograć się na centrze. Grając poziom niżej z pewnością dostanie również więcej czasu na lodzie, co jak podkreślał trener Blashill, powinno mu odnaleźć właściwy rytm i pewność siebie. Rzucając go na głęboką wodę rok temu, Red Wings chyba nieco przeszarżowali.

Czy w Drafcie 2017 Red Wings mogli wybrać lepiej? Mogli. Wystarczy przywołać nazwisko Martina Necasa… Oprócz tego, w tym samym roku Holland mógł wybrać kogoś innego niż Gustava Lindstroma. Wyżej we wszystkich rankingach był chociażby Max Comtois, który mimo tego, że nie gra dużo, to już pokazał się z dobrej strony w Anaheim Ducks.

Jednakże, co podkreślę, nie chcę skreślać obu wymienionych zawodników od razu. Są jeszcze młodzi i mają jeszcze sporo czasu, by rozwinąć  się na tyle, by zostać w NHL na stałe. Bez wątpienia Lindstrom i Rasmussen mają odpowiedni potencjał na ciekawe kariery w tej lidze. Trzeba ich tylko odpowiednio i mądrze poprowadzić. Jeśli do tej grupy zawodników w kolejnych dwóch draftach Red Wings dorzuca kolejne, fajne nazwiska, z pewnością prędzej czy później przyniosą one skutek.

Rozwój obecnej grupy zawodników

Nie jest też tak, że w obecnym składzie Detroit nie ma nikogo wartościowego. Mają całkiem pokaźne grono młodych zawodników, którzy w poprzednim sezonie dosłownie wystrzelili i rozwinęli się niesamowicie. Są to: Tyler Bertuzzi, Andreas Athanasiou, Anthony Mantha, Dylan Larkin oraz Filip Hronek. W porównaniu do kampanii 17/18 ich czas spędzony na lodzie względem całej drużyny urósł prawie o 20%! Dodatkowo w sezonie 17/18 ta grupka strzeliła 35,9 % goli całej drużyny, rok temu było to już 61,7%. Zmiana pokoleniowa dokonuje się na naszych oczach. Ta młodzież na prawdę wykonała kawał ciężkiej pracy. 

Jeśli obecni prospekci w postaci Chołowskiego, Rasmussena, Zadiny czy chociażby Svechnikov będą w stanie zrobić taki postęp jak oni, jestem pewien, że Red Wings zaczną wracać na właściwe tory szybciej, niż się spodziewamy.

Robby Fabbri

Obecny sezon Red Wings zaczęli tragicznie. Do momentu wymiany z St. Louis Blues (6 listopada), w której pozyskany został Robby Fabbri w zamian za Jacoba de La Rosę, Detroit mogło „pochwalić się” bilanes 4-12-1. Powiedzieć, że ta drużyna to jeżdżąca po lodzie tragedia, to nie powiedzieć nic. Do tego momentu mieli najgorszy bilans goli. óżnica między strzelonymi, a straconymi bramkai zatrzymała się na liczbie 33. W plecy! Nawet kiepscy Kings oraz Senators nie mogli się poszczycić aż takim osiągnięciem.

Sprowadzenie Fabbriego wydaje się więc rozsądnym ruchem. Sam zawodnik, który bardzo długi czas borykał się z poważnymi kontuzjami kolan, po ich wyleczeniu nie mógł liczyć na dużo minut w Blues. Może nie tyle go skreślono, co inni wykazali się na tyle, że był zawodnikiem „drugiej kategorii”. On sam był tego świadom i w wakacje poprosił Douga Armstronga (Menadżer Generalny Blues) o transfer.

Czekał cierpliwie, aż Blues znajdą odpowiedniego partnera do wymiany, ale frustracja ciągle w nim narastała. Gdy pierwszy raz usiadł na trybunach w październiku, w wywiadach do dziennikarzy rzucał tylko krótkie „Ja tu tylko pracuję”.

Wydaje się więc, że zarówno dla Detroit jak i samego Fabbriego, wymiana nastąpiła we właściwym czasie. Zarówno Red Wings potrzebują powiewu świeżości w szatni, a Fabbri miejsca, gdzie będzie mógł więcej grać i pokazać, że nie powinniśmy go jeszcze skreślać i mimo przebytych, poważnych kontuzji, jest zawodnikiem który potrafi grać w hokeja na najwyższym poziomie.

Efekt? Tuż po wymianie Red Wings wygrali 2 mecze, a Fabbri w debiucie strzelił dwie bramki…

Najbliższa przyszłość

Gdy Steve Yzerman obejmował stanowisko Menadżera Generalne po Kenie Hollandzie, poprosił fanów o cierpliwość. Dał jasno wszystkim znać, że ma plan, ale na jego realizację potrzebuje czasu. Pytanie, jak bardzo cierpliwi są fan Red Wings? Czy zaczekają kolejnych kilka lat na kolejne sukcesy? W pewnym momencie, może być za późno…

Przed Yzermanem bardzo dużo ciężkiej pracy. Nie tylko musi skupić się na rozwoju tej grupy, którą już ma, ale musi bardzo dobrze zaplanować dwa kolejne Drafty, które będą niezwykle kluczowe dla przyszłości tej organizacji.

W tym sezonie raczej już nie spodziewałbym się po tej drużynie niczego spektakularnego. Nawet jeśli się odbiją nieco od dna, to pozostaną w ligowym ogonie. Być może nawet uda im się wygrać draftową loterię, która da im wybór nr. 1? Ale kolejne 2 lata? Jeśli odpowiednio przepracują obecną kampanię z młodzieżą, dokonają kilku wzmocnień i może zmienią trenera, to kto wie? Może zobaczymy ich w play-offs szybciej niż myślimy.

Czytaj dalej
1 komentarz

1 komentarz

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.