Bądź na bieżąco

Felietony

W obliczu kontuzji… Czy w Colorado Avalanche mamy już kryzys?

Opublikowano

dnia

Colorado Avalanche weszli w obecny sezon jak burza. Z pierwszych 10 meczy sezonu wygrali aż osiem, tylko raz przegrywając w czasie regularnym i raz, pechowo, po dogrywce. Potem jednak przyszła katastrofa. W ciągu zaledwie kilku dni Avs stracili swoje najcięższe działa. Pierwsze negatywne efekty już widać…

Pierwszą ofiarą był Mikko Rantanen. W meczu z St. Louis Blues, który obył się 21 października, młody Fin jadąc po prostu do przodu zahaczył płozą łyżwy o jakąś wyrwę w locie, w efekcie czego jego noga wygięła się w bardzo dziwny sposób. Cała sytuacja do obejrzenia poniżej:

Spekulacjom nie było końca. Czy zerwał więzadła? Czy uszkodził kostkę? Czy to coś innego mu poszło w kolanie? Dopiero po kilku dniach, kiedy zeszła opuchlizna lekarze oznajmili: kilka tygodni przerwy. Z dwojga złego, wieści te były całkiem optymistyczne. Trener Jared Bednar zastrzegł nawet, że zobaczymy Mikko na lodzie szybciej, niż się spodziewamy. Wyrwa powstała na prawym skrzydle jest jednak nie do załatania. Nie ma w tej drużynie nikogo, kto by mógł go zastąpić. Dodatkowo być może tej kontuzji by nie było gdyby nie fatalny stan lodu tego dnia w hali Blues. Zauważyli to jeszcze przed meczem miejscowi komentatorzy. Życie jednak trwa dalej…

Kolejne dwa mecze to mały rollercoaster. O ile pierwszy mecz bez Rantanena Avalanche wygrali, demolując Vegas Golden Knights 6-1, tak następne spotkanie dzień później z Ducks, było już dużo gorsze. Można co prawda zwalić winę na fakt, że był to kolejny mecz grany przez tą drużynę dzień po dniu, ale już wówczas było widać, że coś jest nie tak. Najbardziej „sobą” nie był Gabe Landeskog. Dziś już wiemy dlaczego.

29 października gruchnęła wiadomość:

Gabe Landeskog jest wykluczony z gry na czas nieokreślony w związku z kontuzją ‘niższych partii ciała’

Jaka to kontuzja, nie wiadomo. Trener Jared Bednar na konferencji prasowej potwierdził najgorsze. Szwed będzie niezdolny do gry przez znaczący okres czasu. Jak długo? Nikt nawet nie bawi się w przewidywania, kontuzja bowiem wygląda poważnie. Na ostatnim zdjęciu, jakie pojawiło się w internecie, Landeskog trzyma swoją nowo narodzoną córkę (gratulujemy!), a na prawie nodze ma założoną ortezę…

gabe landeskog

Źródło: Instagram, @landeskog.92

Ok, Rantanen kontuzjowany, Landeskog też, czy może być coś gorsze? Owszem, może.

W ten sam dzień, w którym Avs stracili swojego kapitana, w trakcie treningu do szatni zjechał wkurzony Colin Wilson. Jak się okazało, w trakcie jednego z ćwiczeń uszkodził sobie coś w nodze. Tutaj również nie dowiemy się za bardzo co, jednakże trener Bednar stwierdził, że Wilson tylko coś sobie naciągnął. Przewidywany powrót? Na szczęście na dniach.

No więc, w ciągu dziewięciu dni Avs stracili: dwóch, niezwykle ważnych zawodników z pierwszej linii oraz solidnego trzecioliniowca. Efekt? Trzy mecze bez tej trójki i trzy porażki (jedna w dogrywce z Panthers). W sumie odkąd odpadł pierwszy odpadł Rantanen, Lawiny wygrały tylko jeden mecz z pięciu.

Czy można już mówić o kryzysie? 

Jeszcze bym się wstrzymał. Jednakże tuż za rogiem czai się największy koszmar fanów Avs ostatnich lat. Brak drugiej siły strzeleckiej. Ostatnie dwa mecze, czyli przegrana z Dallas (1-2) oraz Coyotes (0-3) to pokaz niemocy na każdym froncie. Można powiedzieć, że to bramkarze wygrali przeciwnikom te mecze, ale nie można wszystkiego „zwalić” tylko na ich dobrą dyspozycję. W obu tych spotkaniach  Avs oddali aż 72 strzały na bramkę przeciwnika, ale jednego jedynego gola zdobył tylko Nathan MacKinnon z Dallas. Na Darcyego Kuempera (Arizona) już w ogóle nikt nie miał pomysłu.

Ba! Ta drużyna nie miała pomysłu na cokolwiek. W obu meczach totalnie zawalili pierwsze tercje, które zaważyły na wyniku. Ilość strat, niecelnych podań i za darmo oddanych krążków powalała. Z biegiem czasu zarówno ze Stares jak i Coyotes drużyna z Denver się rozkręcała, jednak kompletnie nic nie chciało wpaść do bramki.

Trener Bednar w tym czasie desperacko tasował liniami. Bez efektu. Żadna kombinacja nie chciała zaskoczyć. Znowu zaciął się Tyson Jost. Odkąd zdobył w tym sezonie hat-tricka, ponownie gra piach. Jego przypadek nadaje się na osobny artykuł, bo chłopak w ogóle nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Co zacznie grać dobrze, to po kilku meczach znów jest niewidoczny.

Kolejnym zawodnikiem, który w tylko sobie wiadomy sposób nie gra tego, na co go stać to Andre Burakovsky. Pozyskany w te wakacje miał być remedium na bolączki Avs w kwestii strzeleckiej. Owszem, zagrał kilka dobry zawodów, jednakże od 19 października statystyki są bezlitosne. 7 meczy, jedna asysta…

Nieco lepiej radzą sobie Nazem Kadri oraz Joonas Donskoi, również pozyskani w ostatnie wakacje. Obaj strzelają gole i asystują, a ich obecność na lodzie jest bardzo widoczna, jednakże w ostatnich dwóch meczach coś się mechanizmie przestawiło i nic nie gra. A Nathan MacKinnon sam wszystkiego nie zrobi! To właśnie oni mieli w tym krytycznym momencie wziąć sprawę w swoje ręce i ofensywnie pomóc drużynie.

Brak trzech podstawowych zawodników jest widoczny. Nikt jednak nie spodziewał się chyba, że w przypadku tak katastroficznego scenariusza, jaki wydarzył się już na początku sezonu, będzie z kreowanie gry w ataku tak źle. Tak jak wspominałem – ostatnie dwa mecze to brak pomysłu na grę. Cała drużyna wydaje się jeździć po omacku. Kontuzje sprawiły, że trener Bednar musiał przetasować linie i powołać do gry zawodników z zaplecza. Te nagłe zmiany przyniosły jednak tylko chaos. Nie można olać pierwszej tercji, by później gonić wynik i oddawać strzały z każdej pozycji, byle tylko strzelić. Sytuacje bramkowe trzeba kreować i mieć na nie koncepcję, a tu tego po prostu nie ma…

Uszło również z tej drużyny jakby powietrze. Po porażce z Dallas Bednar otwarcie skrytykował całą drużynę, mówiąc chociażby, że „dzisiaj ten zespół wyszedł pograć w hokeja, a nie wygrać mecz”. Znamienne? Aż nadto…

Co dalej z Lawiną? Cóż, trener Bednar ma twardy orzech do zgryzienia. Na następny wtorkowy mecz z Dallas powinien już wrócić Colin Wilson, więc jedno ze słabych ogniw, czyli któryś z panów z trójki: Megna – Kamenev – Nichuschkin usiądzie na trybunach. Ale co z resztą? Aby zapobiec pogłębianiu się kryzysu, również i Bednar musi wznieść się na wyżyny, by wymyślić lekarstwo… Rozmowa, trening, sesje video, dodatkowa motywacja? Może próbować wszystkiego. Czas, aby dowiódł, że jest coachem z prawdziwego zdarzania, bo ta drużyna nawet bez gwiazd, ma bardzo duży potencjał.

Czytaj dalej
Kliknij aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © Hockey Magazine + Agencja Greg Media.